Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2016-05-02

"Serce umiera ostatnie" Margaret Atwood

Wydawca: Wielka Litera

Data wydania: 20 kwietnia 2016

Liczba stron: 382

Tłumacz: Małgorzata Maruszkin

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 39,90 zł

Tytuł recenzji: Projektowane życie

Nowa powieść Margaret Atwood może zaskoczyć. Czego w niej nie ma! Intrygi kryminalne, romanse, groteska i ironia futurystycznego obrazowania świata. Ponadto odważna rozprawa egzystencjalna o ludzkiej godności, o definicji wolności i o tym, jak wiele możemy poświęcić, by prowadzić uporządkowane, pozbawione chaosu życie. „Serce umiera ostatnie” to także mroczny thriller i czuła powieść obyczajowa w jednym. Kanadyjska pisarka tworzy porywającą historię niepozbawioną humoru, w której przeglądamy się z ciekawością i ze wstydem. Wprowadza nas najpierw w świat bez alternatyw, potem w model stabilnego życia, a następnie rozsadza wszystko, bo stajemy się świadkami szpiegowskiej wręcz intrygi, której kolejne etapy zadziwiają surrealizmem i trafnością spostrzeżeń na temat ludzkiej kondycji oraz tego, jak podatny na sugestie może być ludzki umysł. Atwood szarżuje, ale jest tego w pełni świadoma. Całkowicie panuje nad rozszalałym światem przedstawionym i konsekwentnie prowadzi nas ku końcowemu przesłaniu, które już wcześniej staje się dość czytelne. Bo ta powieść ma brawurową i mocno kontrowersyjną konstrukcję, ale wykorzystuje literackie motywy znane od stuleci, budując rzeczywistość z eksperymentami à la Zimbardo i orwellowskim mrokiem, przed którym nikt nie może się schronić.

Nic nowego zatem, ale mimo wszystko oryginalna jakość. Margaret Atwood przenosi nas w przyszłość. W niej wszystko to, co już dzisiaj może spędzać sen z powiek – apokaliptyczny kryzys niszczący wschód Stanów Zjednoczonych, idąca za nim anarchia, wzrost wszelkiego rodzaju przestępczości, pustka wraz z ogromem wysiedleń. A w tym wszystkim para życiowych wyrzutków mieszkających w samochodzie. Stan i Charmaine to jedna z par, którym nie wyszło. Los dał im wiele, ale bardzo szybko to odebrał. Świat okazał się dla nich zbyt bezkompromisowy, zbyt okrutny. Kochają się, jednak miłość to za mało. Cały czas gotowi do ucieczki, wciąż w napięciu i przekonaniu o niepewności jutra. Byli kimś, a stali się ludźmi marginesu, którzy rozpaczliwie uciekają przed beznadzieją i przemocą ogarniającą świat. Brak perspektyw oraz frustracje doprowadzają do tego, że bohaterowie z nadzieją witają propozycję wzięcia udziału w pewnym projekcie zapewniającym im stabilną egzystencję. Wchodzą w to po omacku i w pośpiechu. Są pewni siebie, swoich potrzeb i uczuć, jednak nie spodziewają się prób, jakie czekają na nich w wyidealizowanym świecie Pozytronu.

Autorka "Moralnego nieładu" portretuje projekt, który wciąż na nowo w różnych możliwych wersjach odradza się i działa stymulująco na wyobraźnię ludzi pogodzonych z niedolą. Pozytron ma być szansą godnego życia. Uporządkowanego, odizolowanego od zalewających świat patologii i przemocy. To rzeczywistość, w której socjalistyczne mrzonki łączą się z pułapkami rodem z Orwella, bo twórcy Pozytronu kryją oczywiście swoje paskudne zamiary pod pozorem stwarzania ludziom raju na ziemi. Stan i Charmaine nie mają niczego do stracenia, a wszystko do zyskania. Pod każdą szerokością geograficzną i w każdym czasie znajdą się pary takie jak oni. Dla normalności i spokoju są gotowi poświęcić bardzo wiele. Stan nie wyobraża sobie nawet, do czego zdolna będzie jego partnerka, by utrzymać status quo związku rozpadającego się na oczach kamer, gdy oboje zaczynają podejmować śmiałe flirty i gubią się we własnych emocjach.

„Serce umiera ostatnie” to opowieść o świecie, w którym stymuluje się ludzkie potrzeby. Inwigilowana jest każda sfera życia, ale w imię inwigilacji kupuje się wolność. Pozorną, lecz i taką, jakiej potrzebują wszyscy ci, których życie na różne sposoby zniewoliło. Charmaine jest przekonana o tym, że praca w Pozytronie da jej potrzebną stabilizację. Stan nie jest do końca przekonany, czy wchodzą w dobrą zależność, ale dość szybko dostosowuje się do nowych warunków. Dramat tych dwojga Atwood sygnalizuje nad wyraz czytelnie. To osoby mogące dopasować się do najbardziej nawet skomplikowanego i dwuznacznego moralnie układu, by ocalić resztki zdrowego rozsądku w sobie i dać namiastkę spełnienia. Niewiele potrzeba, by zadowolić ludzi takich jak Stan i Charmaine. Wystarczy uporządkować chaos, w którym tkwią tysiące takich jak oni. Nieważne kiedy i nieważne gdzie. Sukces Pozytronu to sukces o zasięgu symbolicznym. Istota ludzkiego zniewolenia poprzez zagwarantowanie fałszywego poczucia bezpieczeństwa. Bohaterowie Atwood powalczą o to, by nadal być razem. Nawet wówczas, kiedy dowiedzą się o sobie nawzajem rzeczy co najmniej przerażających.

Margaret Atwood odważnie fantazjuje na temat naszych potrzeb w przyszłości, a może przede wszystkim potrzeb od dawna w nas zakodowanych. Wiele można zapłacić za każdą możliwą iluzję bezpieczeństwa. Wiele stracić w sytuacjach, w których poddawani jesteśmy ostatecznym próbom. Bo związek Stana i Charmaine to pewien rodzaj organizmu, na którym przeprowadza się bolesną wiwisekcję. Kochankowie czuli dla siebie i sobie bliscy oddalają się, by potem ponownie zbliżać. Walczą z kolejnym systemem opresji. Jeden się rozpadł i w jego miejsce wkroczył chaos. Próby zapanowania nad nim powodują wejście w kolejną przestrzeń pełną udręki. Bo Pozytron jest światem, w którym więzienie staje się symbolem złudzenia wolności. W tym świecie trzeba walczyć o uczucia i o zachowanie godności. Atwood odziera z tej godności swe chwilami groteskowe, chwilami nad wyraz tragiczne postaci. Każe nam przyglądać się czasowi próby miłości oraz przywiązania. Czasowi próby człowieczeństwa. Bez modyfikacji pamięci, pragnień czy doznań.

Ta przewrotna i niezwykle dynamiczna powieść wciąż na nowo stawia granice między tym, co moralne, a pozbawionym moralności. Między światem uporządkowanych wartości a chaosem ich dewaluacji. Mroczny świat, do którego komizm wdziera się w bardzo specyficzny sposób. Thriller o emocjach i o tym, kim w każdym momencie swojego życia możemy się stać dzięki manipulacjom. Książka o różnych odcieniach moralności, ku przestrodze – bo opisany świat dzieje się tu i teraz, nie jest żadną groteskową futureską.

1 komentarz:

Stara Kobieta pisze...

Słyszę o tej powieści po raz pierwszy, ale mam nadzieję, że nie ostatni... Czuję się skuszona tą groteską i intrygą kryminalną.