Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2016-12-03

"Płyń z tonącymi" Lars Mytting

Wydawca: Smak Słowa

Data wydania: 2 czerwca 2016

Liczba stron: 472

Przekład: Karolina Drozdowska

Oprawa: twarda

Cena det.: 49,99 zł

Tytuł recenzji: Samotność i wędrówka

To jedna z tych książek, po których przeczytaniu ma się nieodparte wrażenie obcowania z czymś naprawdę wielkim. Lars Mytting opowiada o ludzkiej samotności w taki sposób, że czuje się ją przenikliwie, bo samotność ta ma wiele wymiarów. Przede wszystkim egzystencjalny i historyczny. W tej powieści każdy zdany jest na siebie. Każdy albo szuka odpowiedzi na dręczące pytania, albo te odpowiedzi skrywa gdzieś głęboko w sobie. To świetna powieść o kilku rodzajach niespełnienia, które w mniejszym lub większym stopniu są powiązane z tym, że jej bohaterowie są osobni. Na pierwszym planie obserwujemy niemożność pokochania, stworzenia stałego związku i dzielenia życia z kimś, kto wciąż znajduje się blisko, wciąż o tę bliskość walczy. Ważna jest także niemoc duchowa, kiedy Mytting konfrontuje swojego poszukiwacza z pytaniami, na które odpowiedź nie przynosi ukojenia. Przeszłość będzie je stawiać, a teraźniejszość banalizować rozpacz i smutek. Bo tak naprawdę „Płyń z tonącymi” to opowieść o wszystkim, co prozaiczne w naszym życiu, o naszych motywacjach do działania i naszych nonsensownych poczynaniach, nietrafionych wyborach, niespełnionych pragnieniach i różnego rodzaju ucieczkach. Mytting niczego nie banalizuje. Proponuje nam powieść o poszukiwaniu swej prawdziwej tożsamości, ale także książkę o prywatnych klęskach oraz rozczarowaniach. O tym, że samotność to stan, z którego nie sposób się wydobyć, a zadawanie pytań o czas miniony może być początkiem równi pochyłej. Niezrozumienia bardziej niż pojmowania. Odarcia siebie ze wszystkiego, co zagadkowe. Ujrzenia się w prozaicznym świetle. Nie jesteśmy niczym więcej niż podróżą, poszukiwaniem. A także cierpieniem, którego nie da się nigdy wyrazić.

Edvard ponad dwadzieścia lat egzystował w bezpiecznej przestrzeni, której codzienność związana była z uprawą ziemi i cichym trwaniem u boku milczącego dziadka dźwigającego piętno wojennego kolaboranta oraz zagadkę z 1971 roku, kiedy to zaopiekował się swoim wnukiem po tragicznej śmierci jego rodziców. Edvard to prosty norweski hodowca ziemniaków. Nigdzie nie był, niczego nie widział. Przestrzeń Saksum i okolic jest jego jedynym domem, choć lokalna społeczność napiętnowała dziadka z żoną, zmuszając ich do życia w wyobcowaniu. Bohater przejmuje skłonność dziadka do tego, by być szorstkim, małomównym, stopionym z lokalnym kolorytem i obowiązkami organizującymi proste życie. Tymczasem czeka na niego prawda, której poznanie zmieni Edvarda. Przede wszystkim zmusi go do tego, by opuścił bezpieczną rodzinną okolicę. By zrozumiał, że jego poczucie stabilności oparte było przez lata tylko na iluzjach.

Dziadek umiera. Ktoś dużo wcześniej przygotował dla niego trumnę. Edvard zadaje coraz trudniejsze pytania – najpierw lokalnemu pastorowi, potem osobom spoza Norwegii. Usiłuje zrozumieć, co wydarzyło się w 1971 roku we Francji i jaki związek ze śmiercią rodziców ma brat dziadka, Einar. Skonfliktowani ze sobą, przez lata osobno dźwigali ciężar tajemnicy, która być może przygniecie Edvarda. A może nie. Może mężczyzna po raz pierwszy w życiu zrozumie, kim jest naprawdę, co znaczy, a przede wszystkim skąd pochodzi i komu zawdzięcza życie. Lars Mytting nie komplikuje nadmiernie fabuły, ale daje nam do zrozumienia, że aby poznać skrytą prawdę, trzeba się przemieszczać. Edvard, który tkwił w stagnacji, musi ruszyć do Europy. Najpierw na Szetlandy – do magicznej, ale jednocześnie melancholijnej krainy przepełnionej surowością morza. Później dotrze do Francji. Na pole bitwy z czasu pierwszej wojny światowej, na którym życie stracili jego rodzice, tak jak tracili je w bezsensownym szaleństwie żołnierze w 1916 roku. Ci, których śmierć przypominają teraz masowe groby. Zdobywanie informacji o śmierci rodziców jest dla Edvarda początkiem jego prywatnej wyprawy wojennej. Wrogiem będzie sam dla siebie. Powalczy o własną godność i mentalnie pożegna się z rodzicami. Pozna mroczne szczegóły związku rodziców i dowie się, co łączy śmierć we Francji z pewnym paktem zawartym na Szetlandach.

Północna wyspiarska Szkocja uwodzi w tej powieści i wyjątkowo porywa. W scenerii wzburzonego morza, bezkompromisowego wiatru i potęgi natury odbierającej dech oraz zdrowy rozsądek Edvard rekonstruuje dzieje Einara. Człowieka, który z sobie znanych powodów zamknął się na wyspie otoczonej wzburzonym morzem, by odbyć swoistą pokutę. Czym zawinił? Dlaczego nie pozwolił sobie pomóc i skąd to obsesyjne pragnienie odizolowania się od świata? Edvard dotknie śladów po Einarze. Zamieszka w jego chacie. Odkryje jego sekrety. To, czego się dowie, może być dla niego dużo bardziej znaczące niż poznanie okoliczności śmierci rodziców. W Einarze Edvard ujrzy cząstkę siebie. We wspomnieniach o nich uporządkuje własne trwanie.

Mytting z wielką elegancją i nieprawdopodobną wrażliwością portretuje kobiety w tej powieści. Agnes, tajemnicza łączniczka Einara na Szetlandach. Kobieta, która poświęciła wszystko dla kogoś, kto nie umiał jej pokochać. Młodsza od niej Gwen usiłuje z kolei zbliżyć się do Edvarda. Ich relacje będą napięte nie tylko dlatego, że połączą ich pewne fakty z życia rodzin. Gwen będzie rozpaczliwie miotać się między potrzebą bliskości i pewności własnych uczuć a demonami z przeszłości, które każą jej wiedzieć o Edvardzie więcej, niż wie on sam. To dwie kobiety fatalnie zauroczone i cierpiące z hardą miną, niedopuszczające do siebie zwątpienia. Analizujące swój smutek tylko jako pochodną dokonanych w życiu wyborów. Żadna z nich nie zdobędzie tego, za czym tęskni, ale każda będzie w swej tęsknocie umiała zwerbalizować, czego jej brakuje.

To książka mówiąca o tym, że wbrew zdrowemu rozsądkowi można tęsknić za kimś, kogo się nigdy nie poznało. Mytting opowiada o pewnej specyficznej i silnej więzi, która powstaje między mężczyznami, jacy nigdy się nie spotkają. Portretuje wymowność męskiego milczenia. Tę szorstkość i upartość, z którymi nie jest łatwo żyć, bo doznane urazy potęgują się, a upływ czasu nie jest lekarstwem na przeżytą gorycz. „Płyń z tonącymi” to nostalgiczna historia o przekleństwie niepamięci. O historycznych doświadczeniach na zawsze zmieniających życie jednostki. Mytting bardzo różnorodnie i za każdym razem sugestywnie portretuje ludzki niepokój. I niepewność. Tę, która definiuje cały wielki świat spoza norweskiej prowincji. Edvard, ruszając w podróż, staje do walki z niepewnością właśnie. A czytelnik jest niepewny tego, co przeżyli ludzie tak zdeterminowani w bliskości mimo trudów i tak potwornie osamotnieni, gdy zagubili się w emocjach, podejmując niewłaściwe decyzje. Jest w tej książce mnogość opowieści o ludzkim cierpieniu i wyobcowaniu. Także o tym, że muszą być one doświadczeniem każdego z nas. Każdego, kto chce zrozumieć siebie przez pryzmat tego, co zrobili i jak postąpili w przeszłości jego przodkowie. Ujmująca proza.

6 komentarzy:

Justyna Kafera pisze...

Wspaniała recenzja :) Myślę, że chętnie sięgnę po tą pozycję jak tyko będę mieć okazję :)
http://czytam-z-pasja.blogspot.com/

Jarosław Czechowicz pisze...

Książka warta uwagi. Proszę znaleźć tę okazję. :)

Anna Marianowicz pisze...

Przepraszam, że off topic. Ma pan trafne uwagi, blyskotliwe wnioski. Ale mam prośbę: czy mógłby pan nie streszczać książek? W każdym razie nie tak detalicznie. Hak recenzencki wystarczy, żeby do tekstu zniechęcić lub do niego zachęcić. Nigdy nie przeczytalam żadnego pańskiego streszczenia. Interesuje mnie tylko akt pierwszy i akt trzeci pańskich recenzji. I juz wiem, czy chcę skontaktować się z tekstem, czy nie. Jeśli chcę, sama poznam jego treść (po co streszczenie?), jesli nie chcę, treść mnie mnie obchodzi (po co streszczenie?). O połowę krócej, panie Jarosławie. I będzie super.

Jarosław Czechowicz pisze...

Pani Anno, dziękuję za cenną uwagę. Staram się od dawna nie zdradzać żadnych KLUCZOWYCH informacji dotyczących fabuły, ale będę się bardziej pilnował. Część wniosków wypływa z analizy treści książki i niektóre nie mogą w recenzjach zaistnieć bez odnoszenia się do tej treści. Od dłuższego czasu proponuję czytelnikom boldowany tekst, by nie wczytywać się w całość, jeśli chce się mieć tylko kilka kwestii wypunktowanych. Pozdrawiam

Mariola Pomykaj pisze...

Pana recenzje, w mojej opinii, nie mają sobie równych. Wnikliwe, ukazujące temat, problematykę, tło, oddające nastrój, emocje, intencje autorów, a to wszystko ubrane w bogate słownictwo. To stanowi, że rekomendacje nie tylko zachęcają do czytania książek, ale również edukują w materii piękna naszego języka i poprawności posługiwania się nim. To rzecz bezcenna. Dzięki nim sięgnęłam po wiele książek i zapewniam, że było w nich jeszcze wiele do odkrycia.

Jarosław Czechowicz pisze...

Bardzo dziękuję za miłe słowa. Życzę kolejnych odkryć literackich na mojej stronie.