2018-09-20

„Przezroczyste głowy” Daniel Odija


Wydawca: Wydawnictwo Literackie

Data wydania: 19 września 2018

Liczba stron: 204

Oprawa: miękka

Cena det.: 34,90 zł

Tytuł recenzji: Wokół różnorodności życia

Pamiętam, jak w pierwszej dekadzie obecnego stulecia moje wybory czytelnicze w kwestii literatury polskiej determinowali pisarze tak zwanego młodego pokolenia, odważnie prezentujący swoje powieści, o których było głośno i które stanowiły pewien kanon estetyczny. Dwaj starsi, czyli Ignacy Karpowicz i Daniel Odija, zachwycali swoimi „Tartakami” czy „Niehalo”, a młodszy – Mirosław Nahacz – odważnie głosił manifest pokoleniowy w „Osiem cztery” i poprawiał równie dobrym „Bomblem”. Dzisiaj z tych odkryć i wzruszeń pozostało niewiele. Każda książka Karpowicza jest ogłaszana wydarzeniem literackim, jeszcze zanim w tej kwestii wypowiedzą się czytelnicy. Nahacz pozostał głośną legendą pisarską z racji odebrania sobie życia w młodym wieku. Odija napisał potem jeszcze duszną „Kronikę umarłych” i zamilkł na długo. Jeśli „Przezroczyste głowy” to książka, na którą warto było czekać aż osiem lat, to jestem osobiście, niestety, bardzo nią rozczarowany. Nie tylko dlatego, że w dwudziestu siedmiu opowiadaniach Daniel Odija daje przede wszystkim popis tego, w jaki sposób różnicuje frazę, i niczego innego poza tym popisem nie odnalazłem. Chodzi o rozpoczynające książkę zdania z biegunką przydawek charakterystyczną także dla tekstów końcowych, ale głównie o gry metafor i porównań bez większego znaczenia dla kogoś, kto chce zadać proste pytanie: o czym jest ta książka?

A jest o różnych przejawach życia. O tym, w jaki sposób je odbieramy i zapamiętujemy, ale przede wszystkim o czytelnej subiektywności sądów – dla każdego z nas otoczenie jest czymś innym, a relacje ze światem są determinowane przez sprawy z dzieciństwa lub nieudane związki. Same truizmy, niestety. Marzenia przestają być piękne, a proza życia dotyka zbyt intensywnie. Odkrywamy, że nasze możliwości i zamiary nie są tym, co wcześniej tak szczegółowo określaliśmy w różnych wymiarach. Pamiętamy po swojemu i po swojemu kreujemy swój osobisty status w świecie. Tytułowa symbolika głów odnosi się także do zaglądania do nich. To w opozycji do okrutnego wirtualnego świata obrazów i migawek odbierającego zdolność skupienia się – na świecie i naszymi w nim potrzebami. Czy cokolwiek z wyżej wymienionych kwestii jest tu w jakiś oryginalny sposób przedstawione? Nie, ale za to oryginalnie jest w kwestii języka. To eksperymenty i śmiałe działania, ale – takie mam wrażenie – mające dać przyjemność głównie samemu autorowi. Są teksty hermetyczne w swym zapętleniu frazy jak „Kuglarze”. Są takie, w których poetyckość prezentowania przemyśleń zupełnie nie pasuje do natury i usposobienia bohaterów. Są też opowiadania – na przykład „Bomby w głowie” – proponujące nam mało interesujący spektakl kolokwializmów. Jest też eksperymentowanie z różnymi rodzajami narratorów, co wydaje się trochę szkolne. Także sugerowanie, że to kobietę stać na efektowne urojenia, a mężczyzna będzie jednak od nich daleki.

„Przezroczyste głowy” to narracja formy. Zapominająca czasem, jak karkołomne może być przytaczanie pamięci niemowlęcia, skoro większość tekstów opiera się na przypominaniu i porządkowaniu zdarzeń. Odija komponuje teksty w takiej swoistej linii życia: od witalizmu, młodych lat i doświadczeń dorastania po starość i konfrontacje z nią, a opowiadania traktujące o tym i zamykające zbiór są jednymi z najsłabszych w książce. Nie chodzi o to, że Daniel Odija portretuje te odcienie życia, o których już wielokrotnie pisano. Chodzi bardziej o pewne fabularne spłaszczenia lub ryzykowne wolty, które wynikają z tego, że autor chce formalnie pokazać, na co go stać językowo. Ale język jest narzędziem pewnej gry, nie stanowi odpowiedniego narzędzia przekazu treści. Albo emocji tak różnorodnych bohaterów. Przyznam, że tylko opowiadanie „Niepotrzebny” przejęło mnie naprawdę mocno. Opowiadając o sztafecie samobójstw i wyobcowania, Daniel Odija po prostu snuje świetną historię, zapominając o swoich lingwistycznych grach. Ale „Niepotrzebny” nie robi nam dobrej książki, choć interesujący jest także „Majątek’ – przewrotna i ironiczna opowieść o ludzkiej chciwości.

Nawiązując do tytułu publikacji, należy po prostu zapytać, co pozostaje w czytelniczej głowie po tym, gdy poznamy, z jaką lekkością Odija wchodzi w każdy rejestr zdania i w jak różny sposób może opowiedzieć o wszystkim, co zwykle przez nas samych niedopowiedziane. Przezroczyste głowy” to konstrukcja dość ciekawa, ale jednocześnie ryzykowna. Warstwa fabularna jest po prostu nijaka, a przesłanie, że życie i jednostkowe w nim doświadczenia to sprawy pierwsze oraz najważniejsze? Naprawdę o tym warto opowiadać po ośmiu latach od ostatniej książki? Czy Daniel Odija zwrócił uwagę na to, kto i jak poruszał te kwestie przez ten czas? Czy nie jest to po prostu uroczy prezent dla bliskiej osoby wskazanej w czułej dedykacji, ale nie zbiór historii mających wpływ na wrażliwość i percepcję przeciętnego czytelnika? Zaskakujące są w tej książce pretensjonalne nieco miniatury jak „Westchnienie” czy „Samotna w tłumie” stojące obok wspomnianego już „Niepotrzebnego” czy „Cienkiej kartki” – tekstów naprawdę sugestywnych i zapadających w pamięć. Nie wiem, czy to pokłosie zbierania krótkich form do autorskiej szuflady przez lata, czy niezbyt udana próba opowiedzenia nam o subiektywności odbioru życia i o tym, że coraz rzadziej słuchamy się naprawdę, wchodzimy do czyichś głów, dajemy taki dostęp do swoich.

Daniel Odija dość mocno rozczarowuje. Jest w tym pewien element zaskoczenia, bo prozę po latach pisarskiego milczenia zawsze czyta się dość zachłannie i z ciekawością, ale dominuje mimo wszystko rozczarowanie. Nie tyle tym, że zbiór niezbyt trafnie portretuje ludzką różnorodność. Przede wszystkim próbą przykucia uwagi do języka – nie zawsze tej uwagi godnego, gdy staje się narzędziem swoistej gry i różnego rodzaju eksperymentów. Przezroczyste głowy” odsłaniają myśli skryte w głowach zmyślonych bohaterów. W żaden jednak sposób nie zbliżają do tej autorskiej, w której skryły się pewne zamierzenia, jednak nie są one czytelne. Chciałbym, by Odija opowiedział po prostu jakąś historię, tak jak robił to w poprzedniej dekadzie. Dziś wpisuje się w nurt tego rodzaju prozy, o której czytelnicy mówią czasem, że została stworzona dla hermetycznego grona odbiorców i nie można jej po prostu zabrać do własnego życia.

1 komentarz:

Iv. Smol pisze...

Mimo wszystko jestem bardzo ciekawa tej książki! Liczyłam na kolejną mocną powieść Odiji, ale opowiadaniami też się zadowolę. Czasami nie jest konieczna odpowiedź na pytanie: o czym jest ta książka? Lubię zabawę formą i stylem, spodobał mi się kiedyś mroczny klimat prozy tego pisarza. Będę się cieszyć gdy odnajdę go w Przezroczystych głowach:)