Nowość

Nowość
Patronat medialny "Krytycznym okiem"

2010-10-04

"Willa" Magdalena Zimniak

PATRONAT MEDIALNY
Potężna willa na warszawskim Żoliborzu z 1924 roku opowie swą mroczną historię, splatając ze sobą dramatyczne losy dwóch kobiet – Ewy i Marzeny – które będą mieć ze sobą więcej wspólnego niż można by to było przypuszczać na samym początku. Jednoznaczna klasyfikacja „Willi” Magdaleny Zimniak jest bardzo trudna. Opowieść to w dużej mierze psychologiczna, ale także zarówno socjologiczny jak i historyczny rys przemian dziejowych w Polsce, które determinują życie kobiet, a zwłaszcza Ewy. Myślę, że w najnowszej publikacji Wydawnictwa JanKa odnajdą się przede wszystkim czytelniczki spragnione mocnej, emocjonalnej opowieści o miłości, krzywdzie i wybaczaniu tej krzywdy. To książka z żywo nakreślonymi wizerunkami kobiet, ale równie pasjonująca opowieść o istocie męskości, jej udowadnianiu i pragnieniu posiadania. W tej powieści nawet tani sentymentalizm i banalność niektórych rozwiązań fabularnych nie gorszą. Magdalena Zimniak bowiem stworzyła sugestywne wizerunki kobiet uwięzionych w ziemskim piekle. Jedną trzyma w nim nienawiść, drugą miłość. I jedna i druga nie mogą uciec od piekła życia z mężczyzną, a jednocześnie to, co najgorsze – wbrew temu, co mówił Sartre – rodzi się i umiera w nich samych. Bo piekło to one same. Jak to rozumieć?

Rok 1967. Ewa szykuje się na bal studniówkowy. Zakochana w Maćku, nie widzi poza nim świata. Wspólnie planują przyszłość i wierzą, że uda się ich miłości przetrwać w czasach, w których przetrwać jest ogólnie trudno. Na ich drodze staje jednak zasadnicza przeszkoda. Ewa i Maciek zostają aresztowani i przetrzymywani w więzieniu. Ewie udaje się wydostać. Maćka zwolnią, jeśli jego ukochana spełni wolę Piotra, partyjnego dygnitarza. Okazuje się, iż Piotr to diaboliczny despota, a Ewa podpisuje z nim swoisty cyrograf, dla dobra swego ukochanego na zawsze wiążąc się z przedstawicielem systemu, którego tak z Maćkiem nienawidzą. Małżeństwo Ewy z Piotrem to układ zmuszający kobietę do życia w ciągłym lęku i opresji. Kiedy los ponownie złączy ją z Maćkiem i na kołobrzeskiej plaży pozwoli zapomnieć o koszmarze życia w sztucznie zaaranżowanym małżeństwie, okaże się, iż owoc ich zakazanej miłości – dziecko, którego Ewa nigdy nie chciała mieć z Piotrem – będzie dopiero początkiem prawdziwego piekła dla bohaterki.

Rok 1998. Marzena słucha o rocznicy wydarzeń Marca’68, w których przecież nie mogła uczestniczyć, bo urodziła się dziewięć lat po tym pamiętnym roku. I ona także wkracza w dorosłość. Pozostawia za sobą pełną traumatycznych przeżyć młodość i okrutne dzieciństwo, w którym jako adoptowane dziecko musiała nieustannie dbać o to, by przybrani rodzice uznali ją za prawdziwą córkę. Osobowość Marzeny jest mocno zachwiana. Jej całe dotychczasowe życie było oparte na zadaniach do wykonania, zleceniach innych, którym trzeba się było podporządkować. Niepewna swej wartości, nigdy nie nawiązała z nikim bliższej relacji do momentu, w którym nie poznała Artura. Mąż w szybkim czasie stał się jedyną dla niej ważną osobą; całkowicie mu się podporządkowała, zrezygnowała z pracy, ze swoich marzeń i planów. Bezwzględne posłuszeństwo Arturowi stało się priorytetem takim samym jak stałe udowadnianie adopcyjnym rodzicom, że mogą na nią liczyć i mogą być z niej dumni.

Życie Marzeny staje się szybko tak samo toksyczne jak Ewy. Losy obu kobiet zdają się ze sobą mocno związane. A miejscem, w jakim dochodzi do mistycznego kontaktu między nimi jest piwnica willi – miejsce kary i opresji. Tam trafiała przed laty nieposłuszna Ewa. Tam także wędruje Marzena karana przez swego męża. Kto i w jaki sposób pomoże zrozumieć tajemnicę domu, w którym żyły dwie kobiety i jak rozwiąże się zagadka tajemniczych głosów, które Marzena słyszy w piwnicy?

Pomysł z uczynieniem domu symbolicznym miejscem, w jakim rozgrywają się zdarzenia minione i aktualne nie jest nowy. Wystarczy wspomnieć wydany ostatnio „Klucz do ogrodu” Jenny Erpenbeck, w którym brandenburski dom przez lata jest świadkiem zdarzeń tworzących barwną panoramę historyczną. Magdalena Zimniak nie musiała jednak sięgać do niemieckich wzorców, bo i na gruncie polskim w ciągu minionych kilku lat pojawiły się powieści z kluczową rolą domu – „W ogrodzie Mirandy” Katarzyny Krenz czy (powieść bliższą przekazowi Zimniak) "Dom Małgorzaty" Ewy Kujawskiej. To, co jednak czyni z „Willi” powieść wyjątkową to atmosfera grozy i napięcia, dobrze skonstruowane postawy kobiecych (i męskich) postaci zagubionych, samotnych, osaczonych i smutnych. Czyta się Zimniak dobrze, chociaż chwilami można odnieść wrażenie, iż ta książka jest po prostu za długa, a mnogość wątków niekoniecznie stanowi jej zaletę. Chwilami przypomina nieco „Rewers” Andrzeja Barta, to znowu pokoleniowe kobiece opowieści z książek Ingi Iwasiów. Nihil novi zatem, ale… powieść pasjonuje, zadając liczne pytania. Czy miłość naprawdę „nie podlega ziemskim kalkulacjom”? Jak wiele można dla miłości znieść i jak wiele straty unieść na swych barkach? Do czego doprowadza szaleńcze oddanie się jednej osobie i czy katujący mężczyźni nie są aby ofiarami kobiet, które krzywdzą?


Wydawnictwo JanKa, 2010


KUP KSIĄŻKĘ

2 komentarze:

naturegirl pisze...

Bardzo dziękuję za recenzję. Jestem właśnie przed lekturą i byłam bardzo ciekawa tej książki. Recenzja mnie zachęciła, zobaczymy, jakie będą wrażenia, oczywiście również napiszę o tym u siebie.

margines pisze...

Witam

Książkę przeczytałem jakiś czas temu już:)
Była to "poszukiwanka" w słusznej sprawie, przeczytałem opis z okładki i... w ten sposób powiedziałem sobie, że NIE MOGĘ oddać tej książki, MUSZĘ przeczytać ją:)!
W ten sposób... zwiedziłem willę, poznałem jej "mrok", niesamowicie wciągający urok, bohaterów...