2026-09-03

"Głos Hind Rajab" reż. Kaouther Ben Hani

 

FILM

Gatunek: dramat

Tytuł oryginalny: Sawt Hind Rajab

Produkcja: Francja/Tunezja

Czas trwania: 89 minut

Data polskiej premiery: 29 stycznia 2026

Tytuł recenzji: Bezradność

Filmowa petarda rozsadzająca mózg. Chcecie przeżyć stymulację, napięcie i mnóstwo emocji, które po seansie zaczną gasnąć? Obejrzyjcie „Połączenie” z Halle Berry. Chcecie poczuć ból, bezradność, wściekłość i smutek, które nie odpuszczają? Obejrzyjcie film Kaouther Ben Hani, który w detalach poprowadzi przez prawdziwe piekielne kręgi. Antycypujecie, co może się tu wydarzyć? Pozostańcie w niepewności jak sfrustrowani skrajnymi emocjami pracownicy Czerwonego Półksiężyca usiłujący utrzymać kontakt telefoniczny z dziewczynką uwięzioną w ostrzeliwanym samochodzie w Gazie. I naprawdę trudno mi pojąć intencje tych, którzy recenzując ten film, informują wprost, jak się skończy. Najważniejsze jest przecież to, jak wiele i na jak różnych poziomach się tutaj dzieje. Na jakie zmysły działa ten film, które stymuluje, którymi manipuluje, a które tłumi. Jednak jest świadectwem. To wszystko wydarzyło się naprawdę.

Ale po kolei. Po znakomitej introdukcji z niebieską linią, która zanika i pulsuje, pojawia się jedna scena, która trochę wykoleja odbiór filmu. Wszyscy wolontariusze na przerwie. Niektórzy nonszalancko palący papierosy. Tymczasem telefony nie milkną. W tym fachu i na tym stanowisku po prostu do zgłoszonych wypadków wysyła się karetkę. Tunezyjska reżyserka, bazując na wspomnianych prawdziwych wydarzeniach oraz nagranych rozmowach, z całą stanowczością, gniewem i bezkompromisowością opowie nam przez niecałe półtorej godziny, że nie – że są miejsca i czasy, kiedy nie da się po prostu wysłać karetki.

Film przekazuje natomiast ogromny ładunek emocjonalny. Można zemdleć, jak jedna z dyspozytorek. Nie ma tu koncentracji uwagi widza tylko na człowieku usiłującym utrzymać na linii dziecko, któremu grozi śmiertelne niebezpieczeństwo. Obraz rozgrywający się w jednym budynku z kilkoma małymi przestrzeniami kipi od emocji. Osoby wyszkolone do telefonicznego utrzymywania kontaktu z poszkodowanym zostają postawione pod ścianą. To sytuacja graniczna. I przerażająca jak wojna, w której wojskowi nie oszczędzają ludności cywilnej w Gazie.

Kaouther Ben Hania kręci naturalnie film z tezą. Słychać to wyraźnie, gdy jeden z pracowników krzyczy, że izraelskie wojska mogą sobie dołożyć punktów do swojej propagandy, jeśli pozwolą pomocy medycznej dotrzeć do dziecka i je uratować. Do niezwykle dzielnej dziewczynki, która w obliczu śmierci najbliższych stara się zachować tyle zdrowego rozsądku, na ile pozwala dziecięcy umysł. Umysły tych, którzy usiłują w stronę bombardowanego terenu wysłać pomoc i odebrać cierpiące dziecko, są na skraju wytrzymałości i zamiast współpracować, ludzie rzucają się na siebie bliscy szaleństwa w obliczu świadomości, przez jakie procedury muszą przejść, by pomóc dziewczynce. Ale jest też zarysowana druga teza: zjawisko przyzwyczajania się do ludzkich dramatów poprzez social media, które co prawda mają wielką moc czynienia dobra, lecz potrafią też generować znieczulicę.

Film grany jest częściowo mimiką, częściowo gwałtownymi gestami, ale przede wszystkim kolorowymi markerami, którymi bohaterowie wypisują kody i schematy procedur na szybie. Tu nic nie może przebiec jak w cywilizowanym świecie, a grupa wolontariuszy musi zjednoczyć siły dla tego jednego dziecka, które wciąż gotowe jest do kontaktu werbalnego. Dlatego najmocniej rezonuje tutaj to, co wskazano w tytule. Ale są też inne głosy. Podniesione, łamiące się, opadające do bezradnego szeptu, lecz także stanowcze, pokazujące kompulsywność działań. W tej chwili procedury rozgrywające się gdzieś poza naszym wzrokiem ustępują psychodramie prezentowanej przez ludzi z telefonami w dłoniach albo ze słuchawkami na uszach. Wszyscy czekają na tak zwane zielone światło i nie jest wyjaśnione, dlaczego udaje się je uzyskać. Potęga tego filmu to skoncentrowanie się na obrazach bezradności. Łzy w oczach to za mało. Dwójka bohaterów usiłuje się „odwentylować”, grając w coś na telefonach. A te dzwonią ciągle, przerywają połączenia, są narzędziami, które jako jedyne mogą tutaj przynieść ratunek, ale i są przekleństwem nawarstwiającym coraz więcej złych emocji. Złych w sensie: nie do uniesienia. Przez widza, lecz także przez operatorów linii telefonicznej. Bo w ich kompetencjach pozostaje tylko utrzymywanie kontaktu telefonicznego. A także siebie w pionie – dosłownie i w przenośni. Gotowych na wszystko, bo wszystko może się tu wydarzyć.

Podoba mi się to, że film nie pokazuje sztucznej szybkości działań i reakcji bohaterów oraz tego świata na zewnątrz, który zmaga się z izraelską inwazją. Kaouther Ben Hania wie, kiedy zwolnić, a nawet na sekundy zatrzymać przed naszymi oczyma prezentowaną sytuację. Tu mijają nie minuty, lecz godziny, podczas których przeżyć można wszystko, także świadomość tego, że samemu jest się kruchym i na celowniku. Parę elementów nadmiernie dramatyzuje całość (na przykład gdy jedna z bohaterek mówi, że swojej córce w przyszłości da na imię Hind), ale twórcom udaje się rzecz doprowadzić perfekcyjnie do końca. Dramatycznie, lecz nie melodramatycznie. Surowo, ale z nutą gorzkiej melancholii. Po takim filmie wychodzi się z kina w ciszy, niekiedy nawet najpierw zastygając w fotelu na dłuższy moment. Obraz pokazuje wielowymiarowość masakry, która nie składa się tu tylko ze strzelania, wybuchów, zniszczeń, bo przez większą część filmu jesteśmy w pomieszczeniach, w których w miarę bezpiecznie można koordynować działania. I to się dzieje. Ale dzieje się też coś więcej.

Nie można oderwać oczu od tego, na co nie chce się patrzeć, choć – jak zakłada tytuł – ma się przede wszystkim słuchać. Jedno i drugie jest potwornie trudne do zniesienia. Nakręcenie filmu w taki sposób, że pulsując własnym rytmem, oddziałuje także na wszystkie zmysły widza – to naprawdę wielka sztuka. Inspirowany okrutną prawdą obraz, który jako film ma moc paradokumentalnego świadectwa, o którym wspomniałem na początku. Należy też docenić fenomenalny montaż odwzorowujący to wszystko, co rozgrywa się między pierwszym zaskoczeniem a tym, jak w działania wkradają się coraz większy chaos i coraz dotkliwsze cierpienie.

Plakat z materiałów promocyjnych Nowehoryzonty.pl

---

Jeśli podobała Ci się ta recenzja, możesz mi postawić kawkę TUTAJ

Brak komentarzy: