Wydawca: Wydawnictwo Sonia Draga
Data wydania: 17 czerwca 2026
Liczba stron: 416
Przekład: Paweł Cichawa
Okładka: zintegrowana
Cena detaliczna: 59 zł
Tytuł recenzji: Winni
Każdy z nas zna eksperyment myślowy związany z etyką i moralnością, który zwie się dylematem wagonika. Mamy wybór: albo przejedziemy pociągiem pięć osób na jednym torze, albo przestawimy zwrotnicę i wjedziemy na drugi tor, na którym znajduje się tylko jedna osoba. Zabijamy jednego człowieka zamiast pięciu. Jakiego wyboru dokonamy? Co lub kto ma o nim decydować? Jak kształtować się będzie poczucie winy, skoro podjęcie którejkolwiek decyzji sprowadza na kogoś śmierć? Bruce Holsinger w swoim enigmatycznym thrillerze będzie rozważał między innymi takie kwestie. Jednakże w tej książce, pełnej niejasności w prezentowaniu wzajemnych relacji bohaterów, problemów etycznych czy moralnych pojawi się znacznie więcej. Ale jest to przede wszystkim powieść opowiadająca o nieadekwatności kary do winy oraz o rozważaniu winy w kategoriach, które mogą zaskoczyć czytelnika. Nikt nie chce tu z siebie jej zmazywać, ale każdy inaczej definiuje swój stosunek do tego, że jest winny. Winny śmierci właśnie, jak hipotetyczny sprawca zdarzeń w dylemacie wagonika.
Jednak „Kwestia winy” to nie tylko sprawnie poprowadzona narracja obyczajowa o tym, w jaki sposób członkowie pewnej rodziny, która przeżyła wypadek samochodowy, na pięć różnych sposobów walczą ze stresem pourazowym. To książka o tym, jak na losy tej rodziny, ale i kształt świata wpływają technologie informatyczne; jaką zagadką, a jednocześnie zagrożeniem może być sztuczna inteligencja, i o tym, do którego momentu możemy nad nią panować jako jej stworzyciele. Ciekawa jest tu paralela SI z potomstwem, które powołujemy do życia, dajemy mu warunki do właściwego rozwoju, także etycznego i moralnego, oraz wyraźnie nakreślamy granice dobra i zła. Ale później dziecko musi samo w dorosłym życiu wykorzystać naszą wiedzę albo ją przekształcić w taki sposób, by żyło mu się wygodnie, zgodnie z jego priorytetami. Wszystko to w odniesieniu do stworzonej przez nas sztucznej inteligencji teoretycznie się zgadza, jednak niepokoi ta ostatnia część: danie czy to młodemu człowiekowi, czy wytworowi IT pełnej swobody podejmowanych w przyszłości działań…
W powieści pada wyraźna teza, że nowoczesne technologie mogą nas ochronić przed niemal wszystkim, ale nie będą za nas cierpieć i nie wpłyną na kształt życia, które z ich powodu może się całkowicie rozpaść. Tak dzieje się z pięcioosobową rodziną, która jedzie samochodem kontrolowanym przez zaawansowane technologicznie systemy i ma poczucie, że oprogramowanie pojazdu zapewni jej dotarcie bez szwanku do celu. Za kierownicą siedzi syn, świetnie zapowiadający się sportowiec. Złoty chłopiec, rodzice wiążą z nim ogromne nadzieje: wierzą, że uda mu się zrobić karierę w dyscyplinie, którą kocha. Ich oczko w głowie małżeństwa, mimo że są jeszcze dwie córki. Jazda do celu przebiega bez zakłóceń. Wierzący w niezawodność algorytmów dorośli oddają się swoim pracom zdalnym, fotel kierowcy zajmuje wspomniany chłopiec, a dwie młodsze dziewczynki beztrosko spędzają czas, nie spodziewając się dramatu, który wydarzy się za chwilę.
Wydaje się, że najciekawszą postacią jest Noah, głowa rodziny, narrator tej powieści: jego zaskakujące poglądy, przemyślenia i ich zmienność, a także to, w jaki sposób reaguje na każdy nowo odkrywany fakt bezpośrednio lub pośrednio związany z tym dramatem. Mężczyzna wie, że stoi na czele piątki ocalałych. Jemu w wypadku właściwie nic się nie stało i fizycznie nie ponosi żadnych konsekwencji, ale mnóstwo ich spada na jego umysł, moralność i umiejętność łączenia faktów, a także antycypacji. Noah obserwuje członków swojej rodziny, którzy – chcąc się wyciszyć po dramatycznym zdarzeniu – przenoszą się do domku w innym amerykańskim stanie. Morze, całkowity spokój, możliwość zapomnienia o tym, co się stało. Odruchowo zakłada się, że w aucie było pięcioro świadków zdarzenia, ale to nieprawda. Był szósty. Sztuczna inteligencja nadzorująca samochód. I to między innymi dzięki niej intryga prezentuje się znakomicie.
Bruce Holsinger świetnie oddaje rozterki głównego bohatera, ale równie ciekawie prezentuje zmieniające się relacje rodzinne, tworzące się i rozpadające sojusze, zbliżanie się do żony i dzieci oraz oddalanie od nich. Choć wydaje się, że to rozszarpywany przez dylematy moralne Noah skupi na sobie największą uwagę, szybko można zauważyć, iż to jego żona będzie najbardziej intrygująca. Nie tylko dlatego, że powieść przerywana jest jej wywodami na temat sztucznej inteligencji, którą w niektórych miejscach zestawia z postaciami mitycznymi, podkreślając tym samym uniwersalność i niezmienność pewnych zjawisk. Lorelei jest fascynująca – choć może nie dostrzegamy tego od samego początku, bo ten zawłaszcza jej mąż, ale potem to ona staje się punktem odniesienia wielu następujących później wydarzeń. Także jeśli chodzi o myślenie o tym, że ocalała piątka ludzi ma na sumieniu dwójkę martwych. I dużo, dużo więcej, gdy weźmie się pod uwagę, jak wyglądała sytuacja w samochodzie tuż przed wypadkiem. To nie miało się zdarzyć. Zaprogramowany system miał zadziałać perfekcyjnie. Jednak błędy się zdarzają. Również takie, za które płacimy w bardzo skomplikowany sposób.
Szersze rozważania nad możliwościami i zagrożeniami związanymi ze sztuczną inteligencją pozornie nie wychodzą tutaj poza to, co zdążyliśmy sobie przemyśleć od momentu, w którym produkty IT zdominowały współczesne życie. Jednak „Kwestia winy” dołącza tu dużo więcej przemyśleń, często zaskakujących. Tez, które z jednej strony przerażają, z drugiej fascynują. Bo jesteśmy tylko ludźmi, twórcami algorytmów. A może jest jeszcze inaczej, bo – jak wspomniano w powieści – „rodzina to algorytm”. Ten w świecie przedstawionym Holsingera rozpadł się i należy go naprawić. Tak, naprawić. Każda poszczególna relacja musi ulec doświadczeniu podobnemu katharsis. A wzajemne kontakty rodziców i dzieci są tu dodatkowo wplątane w kolejną historię z dramatycznym finałem, gdy członkowie rodziny przyjeżdżają do rozgrzanego (przede wszystkim symbolicznie) domu, w którym mają mieć okazję do naprawy swego rodzinnego błędu krytycznego.
Istotne są tu postacie drugoplanowe: dziewczynki pozornie niemające wpływu na tok akcji, ale jednak silnie z nią związane. Lekko poszkodowana Izzy dzielnie daje sobie radę z czasową niepełnosprawnością, lecz coraz trudniej jest jej w relacji ze starszym bratem, gdy przekonuje się, jaki jest naprawdę, jak zachowuje się po zdarzeniu, za które był odpowiedzialny. Ciekawsza jest Alice, wyalienowana i zdecydowana na rozmowy ze sztuczną inteligencją, w której widzi jedyną bliską jej istotę. Tyle że nie rozmawia z żadną istotą. Przerywniki w postaci krótkich wymian zdań Alice z jej technologicznie wykreowaną przyjaciółką dodają narracji kolorytu, zwłaszcza wtedy, gdy widzimy, jak ta „relacja” się kończy. Ale Alice jako postać mało odsłonięta przed czytelnikiem jest jednocześnie bohaterką przykuwającą większą uwagę. W przeciwieństwie do rodziców, którzy wciąż rozważają kwestie winy, kary, istoty SI oraz wzajemnych relacji, milczenie Alice po tym, co się wydarzyło, jest bardzo wymowne. I jej dziecięca samotność. Bo rodzice w pewnym momencie orientują się, że oddalili się od swoich dzieci z powodu gnębiących ich problemów. Albo dylematów etyczno-moralnych, które wciąż tkwią z tyłu głowy i nie pozwalają temu małżeństwu być silnym i uzupełniającym się tandemem jak do tej pory. Czy małżonkowie zwalczą kryzys? Co ostatecznie stanie się z ich postrzeganiem tego, w co Lorelei wsiąkła w swym życiu zawodowym, a na co Noah patrzy z uważnym dystansem prawnika?
Nie będzie łatwo zasnąć po tej lekturze. Za to z łatwością będzie można sobie wypisać kilka pytań dotyczących sztucznej inteligencji, na które nie odpowiada książka, a które wcześniej czy później będą się domagać odpowiedzi. „Kwestia winy” to także opowieść o tym, że sekret może ranić dużo bardziej niż kłamstwo, a lojalność rodzinna bywa remedium na wszelkie zło. Analizę zła, jakie pojawia się w tej książce, amerykański pisarz pozostawia w dużej mierze czytelnikom. W jaki sposób sztuczna inteligencja może pozostać dobra, nie kierując się ku złu? Kto ma ją tego nauczyć? I kto w tej książce jest prawdziwym wygranym, a kto zagubił się tak mocno, że z trudem może wrócić do wydarzeń z przeszłości?
---
Jeśli podobała Ci się ta recenzja, możesz mi postawić kawkę TUTAJ








