Wydawca: Wydawnictwo Czarne
Data wydania: 22 lipca 2026
Liczba stron: 368
Przekład: Zofia Szachnowska-Olesiejuk
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena detaliczna: 56,90 zł
Tytuł recenzji: Ludzie, owce i przemoc
Jest tu tyle samo ludzkiego okrucieństwa, ile piękna surowego krajobrazu, który się temu okrucieństwu przygląda. Tyle samo szorstkiej czułości wobec zwierząt, ile chęci bezkompromisowego wykorzystywania ich. To naprawdę trudna książka. W tej specyficznej opowieści z elementami narracji drugoosobowej dzieje się bardzo dużo, choć pozornie nie dzieje się nic. Ale mimo wyjątkowego czarnego humoru jest to książka bardzo smutna. „Pożyczone wzgórza” łączą pozornie sielankową wizję pozbawionego większych bodźców i zmian życia ludzi, którzy wrośli w dane miejsce i nie są w stanie się z niego wydostać, z sensacyjnym wątkiem ukazującym obrzydliwych bohaterów. Można pięknie napisać o złych ludziach. Można umrzeć od piękna otoczenia, gdy staje się ono sensem wszystkiego i wyłącznym punktem odniesienia. A jedyną opcją emerytalną jest śmierć. Nic więcej nie ma. Pustka i samotność.
To los tych, którzy zdecydowali się żyć pośrodku niczego, gdzieś na granicy Anglii i Szkocji. W trudnych warunkach, lecz wśród malowniczych krajobrazów, których piękno Scott Preston opisuje już w pierwszych zdaniach: klify, szum wiatru, twardość skał, wrzosy, torf. Ale i błoto wraz ze wszystkimi obrzydliwymi zapachami, jakie możemy sobie wyobrazić. Trudno się przekonać do tej powieści, a jednocześnie niełatwo przerwać jej czytanie, by nie wpaść w poczucie, że zatrzymaliśmy się w strefie życiowej flauty – jak bohaterowie, którzy bez względu na okoliczności pozostają w miejscu, z którego wydostanie się jest problematyczne. Drogi przestają być drogami, plany życiowe sprowadzają się do przetrwania kolejnego dnia, pieniądz pozornie nie ma większego znaczenia, a dookoła roztaczają się pustkowia, na których marginesach nieśmiało toczy się ludzkie życie.
Powieść pełna wrogości panującej między wszystkimi szorstkimi w obyciu i pozbawionymi kompasu moralnego mężczyznami, którzy pojawiają się czasami znikąd w tej przepięknej i przeklętej krainie naznaczonej kradzieżą i zbrodnią. Preston nie oszczędza czytelnika. Scen brutalnych jest tak wiele, że nie da się tego czytać bez przerw. Pozorni antybohaterowie to ludzie niemający nic do stracenia – poza przywiązaniem do swojej ziemi i zajęcia, którym parają się od lat. Owce są centrum ich życia. Mnożą się, kiedy trzeba, i giną, kiedy przyjdzie na to czas. A ludzie portretowani przez autora stoją w miejscu. Popadają w obojętność wobec własnego losu. A może właśnie ona jest największym sensem i trzeba się jej trzymać, by życie miało jakikolwiek azymut?
W sensie fabularnym to opowieść wspomnieniowa opisująca specyficzną relację dwóch mężczyzn, do których na skomplikowanych zasadach dołączają kolejni. Wspólnota wyrzutków, o których same ich fizjonomie dużo mówią. Ludzi, którymi nikt się nie interesuje i oni nie interesują się samymi sobą. Gotowi do zbrodni. Gotowi do odebrania życia zwierzęciu albo drugiemu człowiekowi. Relacje budowane są na zależnościach i nieufności. Ciągle towarzyszy nam przeczucie, że tu wydarzy się coś dużo gorszego, niż wydarzyło się do tej pory. A potem nadchodzi ujmujący finał, który pokazuje, że jest to jednak książka pełna czułości wobec wszystkich tych mężczyzn, którym nigdy nie została ona przez nikogo dana.
Steve zaznaje jej przez chwilę. Ale to tylko moment, reszta jest pozbawioną czucia wegetacją, kiedy wciąż się haruje, uczy dostosowywać do zmiennych warunków przyrody i hartuje się nie na człowieka, lecz na osadnika egzystencjalnego. By czytelnika nie zatopiło to morze testosteronu, krwi i antagonizmów, Scott Preston wprowadza do fabuły jedyną kobietę, która może złagodzić nastroje mężczyzn, ale chodzi jej głównie o to, by osiągnąć w życiu to, co dla nich niemożliwe. Opuścić krainę pełną wzgórz, silnego wiatru i narastającego poczucia niemożności wyjścia poza schemat zaproponowany przez ojca i przejmowany bez dyskusji przez syna. Chwilami będzie nas otaczać klaustrofobiczna atmosfera obrzydliwości. Ale pod tą całą szorstkością kryją się silne emocje i niewyrażone uczucia. Bohaterka stara się przekonać Steve’a, żeby do niczego się nie przyzwyczajał, bo nic mu nie jest dane na zawsze. A jednak jest. Steve zakorzenia się w miejscu, z którego wydostał się tylko na chwilę jako kierowca ciężarówki. Pogrąża się też w specyficznym rodzaju samotności. Twardej i niewyrażalnej. Ale wszechobecnej.
Nie będzie ckliwości, nie będzie wglądu we wnętrza bohaterów. Będzie mroczna intryga, bezkompromisowe rozwiązania, mnóstwo krwi, błota i strzelającej broni oraz dużo, bardzo dużo śmierci. Umierają zwierzęta i ludzie. W imię czego? Dlaczego jeden z mężczyzn podejmuje śmiałą decyzję odebrania komuś jego własności? Są tu rozwiązania fabularne, które trudno zaakceptować, ale wszystko napisane jest w taki sposób, że czujemy się, jakbyśmy oglądali jednocześnie film sensacyjny i slow cinema, w którym słychać tylko dźwięki wydawane przez owce, psy i szalejący wiatr.
Poza zbrodniami i przelewaną krwią właściwie przez cały czas niewiele widzimy. Partie dialogowe nie są oszczędne, lecz w zasadzie nic z nich nie wynika. Dużo więcej wywnioskować można z opisów tego, jak zachowują się mężczyźni, bo to przecież pachnąca strzelniczym prochem książka o krętych męskich drogach, złych decyzjach i o tym, że każdy z nich jest rozpaczliwie osobny ze swoimi wyborami. Oni wszyscy są jak banda wilków gotowych nawet na to, by pożreć się nawzajem. Im więcej kipi w nich gniewu i nienawiści, tym ciszej jest wokół. W krainie, w której panuje specyficzna symbioza. Ludzie nie są wobec siebie łagodni jak owce, jednakże tworzą pewną społeczną ministrustrukturę. Bo mimo wszystko jest to mała społeczność.
Bezradne owce i ludzie patrzący na siebie wilkiem. Wrogość i poczucie swoistej harmonii. Preston zmienia tonację błyskawicznie, przechodząc z jednej partii narracyjnej do drugiej. Ta książka w potężny sposób działa na wyobraźnię, bo jest niesamowicie dynamiczna. Mimo że opowiada symbolicznie o pustce i ciszy. I w zasadzie tylko one się tu liczą.
„Pożyczone wzgórza” rzeczywiście chwilami przypominają western, lecz w dużej mierze to liryczna opowieść o byciu osobnym w kontraście do stada, jakie tworzą owce. Ale jedna się tu wyróżnia. Tak samo jak Steve. Praktycznie człowiek bez właściwości, który nie umie samodzielnie podjąć żadnej życiowej decyzji. Bierny, a mimo to jednocześnie uważny. To jego przenikliwość przekłada się na dynamikę książki, bo to wspomnienia człowieka, który być może chciałby zostać zapamiętany. A pamięć nie sięga tu daleko. Podobnie jak jakakolwiek forma przywiązania do drugiego człowieka. Znamienny jest ten brak kobiet i to, że rodziny złożone z ojców i synów żyją obok siebie, a nie ze sobą. Wszystko wydaje się zbyt trudne do wyrażenia i opisania, a w gruncie rzeczy otrzymujemy przecież powieść, od której odstręczać mogą nas tylko te brutalne fragmenty, zadana czyjąś ręką śmierć, spotęgowanie przemocy, nadmiar negatywnych bodźców, przeraźliwy fatalizm.
Ważna jest też symbolika oblepiającego bohaterów błota. Zatrzymanie chwili jak kadru filmowego – zwykle w momencie dokonywania zbrodni; nieważne, czy na zwierzęciu, czy na człowieku. Tu nie da się iść wyprostowanym, bo i nie ma celu, by przyjąć taką postawę. Zatem błoto. Bylejakość. Grzęźnięcie w czymś, co jest niezgodne z zasadami, i grzęźnięcie w sobie, gdy tworzy się własny kodeks moralny. To naprawdę książka dla odbiorców o mocnych nerwach. Zadziwia, w jaki sposób autor zharmonizował opisy tego całego okrucieństwa i zapierających dech krajobrazów. Przyroda jest tu znacznie bardziej zróżnicowana niż ludzie. Ale pozostaje z nimi w nierozłącznym związku. Preston zaprasza nas do świata, w którym zatrzymalibyśmy się może na chwilę, by zrobić kilka pocztówkowych zdjęć. Autor zatrzymuje go w kadrach bolesnych i wtłacza weń zdarzenia, które nie mogą mieć dobrego końca. Świetna książka o tym, w jaki sposób człowiek może być jednocześnie pokorny jak owca, gdy konfrontuje się z rządzącą nim naturą, i zły w innych okolicznościach.
---
Jeśli podobała Ci się ta recenzja, możesz mi postawić kawkę TUTAJ







