Wydawca: Wielka Litera
Data wydania: 24 czerwca 2026
Liczba stron: 264
Okładka: miękka ze skrzydełkami
Cena detaliczna: 59,99 zł
Tytuł recenzji: Co sobie robimy?
Ta książka jest ciężka jak ołów i pełna opisów bezgranicznych dramatów. Jednocześnie Paulina Socha-Jakubowska zaskakuje, bo chociaż obserwuje pogorzeliska miłości, wciąż w tę miłość wierzy, ba, nawet to przekonanie powtarza, czyniąc z tego reportażu o przerażającym tytule książkę mimo wszystko dającą nadzieję. Nie tylko poprzez wiarę w miłość jako taką, ale również przez to, że reportażystka wierzy w moc dokonywania zmian; że to, o czym napisała, powstrzyma choć część ludzi przez fundowaniem sobie życiowego piekła, w którego kolejne kręgi wkraczamy wraz ze wszelkimi obawami autorki, ale również z faktami dowodzącymi, jak straszne rzeczy możemy sobie nawzajem robić, kiedy zdecydujemy, że nie chcemy już być razem. A zwłaszcza: co się może stać, kiedy łączą nas dzieci – ich osobne dramaty to właściwie książka w książce, o czym łatwo będzie się przekonać już na wstępie.
Wielu z nas doświadczyło rozstań z kochanymi kiedyś osobami. Wielu zdecydowało się na zmiany partnerów, część wybrała samotność. Socha-Jakubowska nie pisze o bezproblemowych rozstaniach i o tym, że one – zwykle dotyczące ludzi bezdzietnych – dają wolność, pozwalają się realizować na innej płaszczyźnie, z kimś podobnie myślącym i czującym. To nie będzie książka o tym, że odejścia warunkują często lepsze życie. Ten reportaż mógłby nosić tytuł jednego ze swoich przejmujących rozdziałów, a mianowicie „Zabiorę ci nawet chęć do życia”. Myślę, że brzmiałoby to bardziej boleśnie i gorzko, choć przyznać trzeba, że i tak nie ma na polskim rynku zbyt wielu tytułów tak mocnych jak ten nadany przez Sochę-Jakubowską. Pomyślałem, że mógłby powstać też reportaż o tej łagodnej formie zjawiska rozchodzenia się dwojga ludzi. Jeśli powstał, a ja go przeoczyłem i nie przeczytałem, to przepraszam. Bo uważam, że rozstania mogą nieść w sobie wspaniałą formę wyzwolenia, i to dla obu stron. Tutaj tak jednak nie będzie. W tej publikacji przeczytacie o bólu, strachu, niszczeniu sobie nawzajem życia i o tym, jakim koszmarem staje się trwanie w zawieszeniu, funkcjonowanie ze znienawidzoną często osobą, bo system prawny działa powoli i bywa tak, że koszmary opisane w tej publikacji trwają bardzo długo, wyniszczając wszystkich uczestników dramatu, przede wszystkim zaś dzieci, które zwykle na nic nie mają wpływu.
„Zgotuję ci piekło” opowiada nie o rozwodzie, lecz o rozwodzeniu się. Bolesnym procesie rozłożonym w czasie i wynikającym z wielu powodów. Także z tego, że byli małżonkowie jak najdłużej chcą być dla siebie nawzajem okrutni. To wybija się tu na pierwszy plan, jest dla autorki nie do pojęcia i wydaje się absurdalne, kiedy zdroworozsądkowo pomyślimy, że w gruncie rzeczy nie dążymy do życia w traumie, a jednak się nią obciążamy na własne życzenie. Będzie tu mowa o ludziach, którzy czerpią jakąś chorą przyjemność z długotrwałego dręczenia swoich byłych partnerów. Nie będzie podziału na płeć, bo tych przejmujących zachowań dopuszczają się zarówno kobiety, jak i mężczyźni. Będzie oczywiście zaznaczone, że to kobiety cierpią w takich sytuacjach bardziej, ale o dziwo Socha-Jakubowska z wyjątkową empatią oddaje głos skrzywdzonym mężczyznom. Tym, którzy płaczą nad swym losem, nie czują się winni destrukcji związku i chcieliby po przejściu przez piekło żyć na nowo. Albo cofnąć czas.
Reportaż ma ciekawą strukturę, albowiem nie koncentruje się tylko na opowieściach rozwodników, jakkolwiek drastyczne by były i jak wiele mogłyby pokazać oblicz ludzkiego zła. Autorka rozmawia również z innymi ludźmi zaangażowanymi w rozwody. Są tu sędziowie i adwokatki, jest też prywatny detektyw. Ich relacje nie tylko uzupełniają opowieści skrzywdzonych – bywa tak, że dodają nadspodziewanie przerażające aspekty tych historii. Przeszkadza mi tu trochę warszawocentryzm, bo mam wrażenie, że gdyby autorka udała się do specjalistów od rozwodów w mniejszych miejscowościach, usłyszałaby zapewne inne opowieści, a być może dowiedziałaby się, że procesy rozwodowe można przeprowadzać szybciej, mniej boleśnie. Jednak tutaj mamy historie ludzi, którzy celowo rozciągają i potęgują ten ból, zastraszają i alienują byłych partnerów i partnerki, a przede wszystkim wciągają w swoje spory innych ludzi, jak również usiłują manipulować adwokatami, by zajmowali się ich sprawami po godzinach pracy.
Najmocniej rezonuje zdanie jednego z rozmówców, lekarza niewstydzącego się swoich łez po rozstaniu. Mówi o byłej partnerce wprost: „Stała się złym człowiekiem”. To stwierdzenie zdaje się kluczowe na tle nakreślonych tu problemów. Jacy potrafimy być dla siebie? Co takiego się dzieje, że z miłości rodzi się nienawiść? Skąd biorą się pokłady zła i podłości, o jakich będziemy czytać tutaj tak często, że podczas lektury z pewnością trzeba będzie robić sobie przerwy na oddech? Paulina Socha-Jakubowska pozornie nie odkrywa tu nic nowego: ludzka podłość znana jest od wieków i widywana w każdym wymiarze, nie tylko przez pryzmat opuszczania kogoś z zamiarem niszczenia mu dalszego życia. Niektóre rozdziały wybrzmiewają tutaj jednak wyjątkowo przejmująco. Zwłaszcza opowieści o losach dzieci, ale i – choć inaczej – historie o tym, co sobie robią ludzie dorośli, do czego są zdolni. Bezpośrednie opowieści przełamane są wyimkami z forum rozwodowego. Tam pojawiają się szczegółowe opisy bezkompromisowego wzajemnego dręczenia, ale także rozpaczliwe pytania, co można zrobić, zanim zanim zapadnie decyzja o złożeniu pozwu rozwodowego.
Nie sposób czytać „Zgotuję ci piekło” bez poczucia bezradności i wyjątkowego rodzaju cierpienia, które jest niczym cios prosto w serce. Chodzi o opowieści o tym, jak w trakcie rozwodów traktowane są dzieci, jak wiele rodzajów manipulacji stosują rodzice i jak na zawsze traumatyzują ludzi, którzy nawet jako dorośli nie dadzą rady wydobyć się z bagna tych wszystkich emocji. W tym znaczeniu ciekawa jest opowieść ratowniczki górskiej, będącej teraz w średnim wieku kobiety czynu, która była alienowana przez swego ojca i dopiero jako dorosła osoba mogła poznawać matkę. Nie poznać, bo na to już było za późno. Poznawać i próbować zrozumieć. Że nie porzuciła, nie zostawiła na pastwę męża alkoholika, że jej nieobecność wywołana była wieloma czynnikami i dopiero po latach można o tym wszystkim opowiadać, kiedy dorosłe dziecko – największa ofiara rozwodu – ma zdolności i kompetencje do tego, by zacząć w pełni rozumieć swoją historię, a dzięki temu pożegnać się z mrocznymi emocjami z dzieciństwa.
Nie wiemy, jak ułoży się życie wspominanych w reportażu dzieci. Jednak czasami bardzo wyraźnie widzimy, jak toczą się dalsze losy samych rozwodników, kto co osiąga, jakim kosztem i do jak obrzydliwych działań się posuwając. W tle płaczą nieukojone dzieciaki, które zabiorą w dalsze życie wspomnienia, a większość z nich nie będzie miała szansy danej przez los wspomnianej wyżej ratowniczce górskiej – nie dowiedzą się, że ich dorosłe lęki są pochodną tego, co uczynili ich okrutni rodzice. Bo opisywany w „Zgotuję ci piekło” poziom barbarzyństwa wobec rzekomo kochanych dzieci chwilami zwyczajnie nie mieści się w głowie dojrzałego czytelnika. A musi się pomieścić w umysłach, które powinny zajmować się czymś zgoła innym, koncentrować na bodźcach tworzących fundamenty normalnego dzieciństwa. Mamy więc tu zarówno obrazy miłosnych pogorzelisk, jak i zrujnowanych dzieciństw. Nie wiem, co uderza w serce i wyobraźnię najbardziej. Na pewno istotne jest to, że autorka stara się zachować daleko idącą bezstronność wobec wszystkich aktów zła i że trzyma dystans do wybranego przez siebie tematu, choć jest to piekielnie (sic!) trudne. Paulina Socha-Jakubowska jako obserwatorka lub słuchaczka jest bardzo blisko pól przerażających bitew. Nie umie wcisnąć nikomu do ręki białej flagi. Ale nie ocenia, choć czytamy o kwestiach jednoznacznie złych. To książka paradoksalnie także dla tych, którzy tworzą szczęśliwe związki i wychowują kochane przez siebie dzieci. Pomyślcie, co dzieje się w innych rodzinach. Być może w domu obok waszego albo w mieszkaniu za ścianą.
Świetny i wieloaspektowy reportaż o zjawisku sankcjonowanym przez Polaków coraz częściej. Szkoda, że nie wszyscy mają pojęcie o tym, jak naprawdę potwornie czasem to zjawisko wygląda.
---
Jeśli podobała Ci się ta recenzja, możesz mi postawić kawkę TUTAJ


