Nowość

Nowość
Polecam antykwariat i księgarnię!

2018-12-27

„Ogród świateł” Anna Klejzerowicz


Wydawca: Edipresse Książki

Data wydania: 14 listopada 2018

Liczba stron: 266

Oprawa: miękka

Cena det.: 39,90 zł

Tytuł recenzji: Pamięć i zapomnienie

„Ogród świateł” to kontynuacja perypetii dziennikarki Felicji Stefańskiej znanej już z kart „Królowej Śniegu” i tutaj jeszcze bardziej dosadnie zaprezentowanej jako osoba kierująca się kodeksem moralnym, ale także silnymi emocjami, za którymi idzie pewna konsekwencja w działaniu. Można czytać tę historię osobno, choć uważam, że „Królowa Śniegu” wnosi nieco więcej w wizerunek psychologiczny głównej postaci. Jest on po prostu pogłębiony, a autorka nie musi tego wszystkiego zbyt dokładnie opisywać. Ponownie znajdujemy się w Kryszewie, w które Stefańska już wrosła, i ponownie przyglądać się będziemy bliskiej relacji dziennikarki z miejscową radną Gretą, w tej powieści wyrastającej na bohaterkę pierwszego planu. Tym razem Anna Klejzerowicz nie popełnia błędu nadmiernej wielowątkowości, a to, co łączy obie powieści, to sprytne mylenie czytelniczych tropów. W „Ogrodzie świateł” jest to dużo bardziej widoczne. Odnosi się wrażenie, że w refleksjach i opisach mentalności małomiasteczkowej społeczności autorka zwyczajnie się powtarza i nie ma do zaproponowania jakiejś świeżej, oryginalnej historii. A jednak ma, choć konstrukcyjnie powieść nieco się chwieje z powodu niepotrzebnych moim zdaniem i trochę sztucznych monologów bohaterów – można byłoby to opowiadać w normalnej narracji trzecioosobowej – które rozrywają fabułę i robią jej krzywdę. Klejzerowicz opowie o tym, czego nie chcemy z różnych powodów pamiętać, ale także o stygmacie i obsesyjności pamiętania. Pomiędzy obojętnością i żądzą nienawistnego odwetu ustawi wszystkich swoich znanych już bohaterów w obliczu zła, jakiego nie mogliby się spodziewać…

W 1990 roku miejscowymi wstrząsa wybuch. A wcześniej jeszcze jedno krwawe wydarzenie. Blisko trzydzieści lat później w wiosce nieopodal Kryszewa dochodzi do brutalnego zabójstwa. Ginie cała rodzina – czworo dzieci i ich rodzice. Ludzie, którzy izolowali się od lokalnej społeczności, nie ciesząc jej sympatią. Lecz nikt nie chciałby dla nich śmierci, a ta jednak przychodzi. Wtedy, gdy gasną światła w pięknie oświetlonym na co dzień ogrodzie, z którego tak dumny był denat. Kto zawinił? Czy rodzina zginęła z rąk głowy rodu, która później popełnia samobójstwo? Otwarcie jest spektakularne. Także sugestia, o której warto pamiętać, zaznaczona już na wstępie powieści. Ktoś reżyseruje spektakl. Kim będą jego aktorzy?

Felicja Stefańska jest dynamiczna i uważna. Jej relacje z przyjaciółką Gretą Klejzerowicz opisuje z wyraźnym zaznaczeniem traum, o których kobiety zapominają, obcując ze sobą. To powieść o kobiecej solidarności, umiejętności wspierania się w trudnych chwilach i takim rodzaju empatii, dzięki któremu można budować dobrą, szczerą przyjaźń po szeregu toksycznych relacji, jakie mogłyby zaburzać budowanie nowych w życiu. Ale jest jedna mroczna karta z przeszłości, o której Greta nie opowiedziała Felicji. Być może utknęła w mrocznym milczeniu społeczności. Może chciała wyprzeć coś, czego nie da się zapomnieć. Dziennikarka będzie postawiona nie tylko przed zagadką śledztwa, ale także enigmatycznością swojej przyjaciółki. Zderzy się także ze świadomością odejścia kogoś, kto w Kryszewie zaczął dla niej znaczyć bardzo dużo.

Kiedy obserwujemy, w którą stronę zmierza cała intryga, możemy odnieść wrażenie, że – jak wspomniałem na wstępie – Anna Klejzerowicz jest wtórna i wtapia nas w problemy oraz dylematy moralne głównej bohaterki, które umiejętnie zbudowały sieć intryg w „Królowej Śniegu”, ale tutaj są już nieco nużącymi powtórzeniami. Nikt jednak nie jest w stanie przewidzieć, ku jakiemu rozwiązaniu fabularnemu zmierza ta powieść. Opowie o pokładach człowieczego mroku i zła w zupełnie innym znaczeniu, niż można je odczytywać z fabuły. Zgrabnie skierowanej na zupełnie nieprzewidywalny tor. Bo Klejzerowicz wie, jak zaskoczyć czytelnika – nawet kosztem tego, że może go najpierw nieco znudzić. „Ogród świateł” to opowieść o ludzkiej bezkompromisowości, która ukazuje mroczny obraz przedsiębiorczości w latach dziewięćdziesiątych ubiegłego stulecia oraz konsekwencje podejmowanych wówczas działań. W bardzo kameralnym aspekcie. A jednocześnie szeroko, bo ta książka będzie o zbiorowym wypieraniu z pamięci traum naznaczających społeczność na zawsze. I o kimś, kto tej traumy nie uniesie. Zostanie mu tylko zemsta…

Podoba mi się zarówno lokalność zaznaczona w tej powieści, jak i jej wymiar bardziej ogólny, jednak konsekwentnie portretujący polską mentalność, działania ludzi, sposób ich myślenia i kategoryzowania innych. Nic to, że chwilami ociera się to o banał, a bohaterowie nie mówią nam o klasycznym Polaku więcej, niż sami wiemy. Bezpieczne jest również osadzenie dziennikarki w roli tropiącej zagadki. „Ogród świateł” nie jest zatem do końca rasowym kryminałem, ale autorka zachowuje wiarygodność w tym, jak kroczy po wytyczonej ścieżce literatury tego gatunku. Najważniejsza jest jednak perspektywa opisu. Ważna funkcja retrospekcji, dzięki którym rozumiemy postępowanie bohaterów dzisiaj. Nic nowego, a jednak zabieg wykorzystany bardzo dobrze, bo są w powieści elementy zaskoczenia i przez chwilę nic nie jest tym, czym się wydaje.

Klejzerowicz wraca także do ulubionych baśni i dzięki temu symbolika tytułu niesie w sobie taką trochę dziecięcą tajemnicę, wobec której zachowujemy ciekawość młodego umysłu. A jednocześnie stajemy wobec mroku ludzkiej duszy, której nie chcemy zrozumieć. O ile zbędny jest wykład autorki dołączony do powieści, o tyle doskonale w zawieszeniu i bez komentarza pozostawione jest zaskakujące zakończenie. Dzięki temu „Ogród świateł” bardzo zyskuje. Szkoda jedynie, że w tej wartkiej prozie odnajduje się ślady błędów redakcyjnych. Literówki może nie są liczne, ale pojawiają się na tyle często, że przyjemność dynamicznej lektury zostaje zaburzona. Powieść Anny Klejzerowicz jest zatem książką, wobec której można mieć nieco zarzutów, ale całość to naprawdę intrygująca narracja o sprawach, o których często boimy się myśleć, a już na pewno nie chcemy ich zrozumieć. Opowiadająca o specyficznej potrzebie wzięcia odwetu za krzywdy. Także o krzywdach niezawinionych i o tym, w jaki sposób jako społeczeństwo potrafimy być zobojętniali wobec zbrodni.

Brak komentarzy: