2021-04-30

„Niepamięć” Piotr Nesterowicz

 

Wydawca: Mando

Data wydania: 28 kwietnia 2021

Liczba stron: 304

Oprawa: miękka ze skrzydełkami

Cena det.: 39,90 zł

Tytuł recenzji: Konfrontacje

Można powiedzieć: kolejna polska powieść o rodzinie. Owszem, ale z pewnością wyróżniająca się. Udowadniająca, że ten temat literacki może być nadal atrakcyjny, jeśli nie wiąże się go z kwestią żydowską (mam na myśli powieści Mikołaja Łozińskiego czy Mikołaja Grynberga). Piotr Nesterowicz nie zamierza tutaj eksperymentować z formą, jak zrobił to Szymon Słomczyński w powieści „MIM”. Chce być też dużo bardziej kameralny niż Kuba Wojtaszczyk udowadniający w „Słońcu narodu”, że poznać rodzinę to poznać jej najdawniejszą historię. Sięganie wstecz wychodzi Nesterowiczowi bardzo dobrze. Wszystko dzieje się inaczej niż na przykład w dynamicznej „Szopce” Zośki Papużanki, a jednak w tej pozornie sennej narracji odnajdziemy podobnie ekspresyjny portret rodzinny. Myślę, że autor osiąga swój cel przede wszystkim dzięki zaskakiwaniu czytających. Trudno mi o tym szerzej opowiedzieć, bo opowiedziałbym książkę, warto jednak zauważyć, że pewien rodzaj monotonii i wykreowanego tutaj spokoju będzie bardzo zwodniczy. „Niepamięć” to narracja sięgająca po dramatyzm bezpośrednich konfrontacji. Rodzina przy stole – tak można byłoby w skrócie napisać o tej powieści. Ale to zdecydowanie nie wszystko, bo Nesterowicz umie opowiadać o prawdzie, przyzwoitości oraz moralności w taki sposób, by z ważnymi etycznymi tezami połączyć znakomicie oddane emocje.

Mamy tu wyraźne zderzenie ludzi żyjących teraźniejszością – z warszawocentrycznym punktem odniesienia, skupionych na „tu i teraz”, a jednocześnie zagubionych pośród wyborów, które nie do końca odzwierciedlają to, kim chcieli się stać – z ludźmi zupełnie innego pokolenia. Dzieci. Rodzeństwo. Dzieli ich dekada, a łączy przekonanie, że stają przeciwko swoim kostycznym rodzicom, którzy ukształtowali się w komunistycznej przeszłości i jakby w niej zastygli. W ich domu wszystko jest stare i wszystko wciąż ważne. Weronika i Paweł, choć sami wchodzą już w symboliczną smugę cienia, stale postrzegają rodziców jako relikty przeszłości. Anna i Józef sprawiają wrażenie, jakby rzeczywiście nimi byli. Nesterowicz portretuje ich z wyraźnego dystansu, a jednocześnie jako ludzi, którzy przywykli do dawnych zwyczajów, do dawnego czasu, do niezmienności i zatrzymania. Nic nie może się przecież zdarzyć, kiedy do domu rodzinnego przyjedzie na weekend dwójka dojrzałych ludzi podpatrujących starość rodziców. Naprawdę nic zdarzyć się nie może?

A jednak „Niepamięć” odsłania coraz to nowe obrazy, dzięki czemu wszystkie postacie są bardzo dynamiczne i każda z nich opowiada wyjątkową historię. Myślę, że najciekawsza jest Weronika ze swoimi wahaniami, ciągłym napięciem – niepewna tego, co ma zrobić ze swoim życiem, jak również z teczką dokumentów, które wiezie do rodzinnego domu. Weronika jest zagadką do samego końca. Sportretowana w taki sposób, że niewiele wiemy o jej codzienności, nie mamy dostępu do jej emocji i nie rozumiemy, dlaczego jest obecnie na takim, a nie innym etapie życia. Z jednej strony – przywiązana do tradycji. Z drugiej – liberalna w rozumieniu drugiego człowieka, ale jednocześnie kategoryczna w ocenach. Także gdy ocenia najbliższych. Weronika ma ze sobą coś, co może naprawdę zatrząść tym mieszkaniem pełnym przedmiotów z przeszłości i ludzi zamieszkujących je w taki sposób, jakby byli pomnikami dopasowanymi do wnętrza, a nie ludźmi z krwi i kości. Czy bohaterka użyje swojego oręża i będzie gotowa na konfrontację, której dramatyzm przewiduje? Piotr Nesterowicz pokazuje szereg zderzeń – także mentalnych – córki niepewnej swoich relacji z najbliższymi a jej rodzicami. Jest kobietą unikającą ich, ale ostatecznie gotową na konfrontację. Niepewną już tego, kim była w przeszłości i czyją miłość zdobyła.

Przyjeżdża do rodziców głównie po to, by po latach nawiązać do tego, czego zawsze uczył ją ojciec. „Prawda i szczerość są najważniejsze” – słowa Józefa będą szeroko rezonować w tej powieści i pokażą swoją dwuznaczność. Kiedy rodzina Nesterowicza naprawdę spotka się ze sobą przy stole, kwestie prawdy i tego, co znaczy być szczerym, będą zobrazowane w niejednoznaczny sposób. I to podoba mi się w tej książce najbardziej – dyskretne, ale stałe zaznaczanie, że nie ma tu tylko ludzi dokonujących dobrych albo złych wyborów. Nie ma tego, co zaznacza się na wstępie – kontrastu stworzonego przez pokolenie. W gruncie rzeczy wszyscy w „Niepamięci” stają się zakładnikami własnych wspomnień. Wszystkich w jakiś sposób na nowo definiuje ta historia, o której latami się nie rozmawiało. Historia egzemplifikowana trochę przez osobność rodziców, którzy nie tylko śpią w oddzielnych łóżkach, ale dzieli ich dużo więcej. A jednak trwają, jak staromodne przedmioty w ich mieszkaniu. Jeśli coś się zepsuje, należy to naprawić, a nie wyrzucać. Co wówczas, kiedy zepsuje się coś w relacjach z najbliższymi? Albo po prostu ujawni się naprawdę, po latach przemilczeń i tkwieniu w osobnych szańcach?

Dzieci Nesterowicza, które przecież dawno już nie są dziećmi, wciąż czują deficyt czułości i uwagi. Nie były dostatecznie ważne dla swoich rodziców? Czy w minionym systemie istotne było przede wszystkim to, że ojciec nie pije i nie bije, a reszta jakoś się układa i należy być wdzięcznym za codzienne życie? Wspomnienia zderzają się w „Niepamięci” z ideami. Autor fantazjuje o tym, czym jest odpowiedzialne rodzicielstwo, ale kieruje nas również w stronę przemyśleń o tym, na ile odpowiedzialne za los rodziców stają się ich dzieci. Budowane tutaj napięcia są bardzo mocne. Wszystko zaczyna rozgrywać się w niebezpiecznie małej przestrzeni. Odkrywamy, co tak naprawdę stanowi istotę relacji seniorów, widzimy również, w jaki sposób do prawdy o przeszłości docierają dzieci. To jednak nie będzie zwyczajny weekend pośród rytuałów wypracowanych przez Annę i w kręgu milczenia Józefa. Wydarzy się coś, co tę rodzinę podzieli naprawdę. A może coś, co pozwoli jej wreszcie spojrzeć na siebie z właściwej, choć trudnej perspektywy.

„Niepamięć” jest powieścią, w której Piotr Nesterowicz przygląda się polskiej rodzinie z niebywałą empatią. Choć chce sportretować to, co najtrudniejsze w zderzeniu z prawdą, nie eskaluje jakoś traumy, nie tworzy scen teatralnych, nie chce nas atakować bohaterami, którzy zawłaszczają przestrzeń i sugerują emocje. Atutem tej opowieści jest połączenie wiwisekcji ukrytych emocji z portretowaniem miejsc, do których bohaterowie uciekają, aby nie myśleć o trudnych sprawach. To także powieść o goryczy odrzucenia. O tym, że ktoś może być wprawny w zapominaniu i wypieraniu niewygodnych faktów, a ktoś inny tylko dzięki świadomości napędza się do dalszego życia, w którym trzeba pytać i szukać odpowiedzi. Nesterowicz fantazjuje także o tym, co idealizujemy w sobie samych i jak bardzo trudne są relacje rodzinne, jeśli przez lata pozwoliło im się na osunięcie w tytułową niepamięć. Wszystko napisane w taki sposób, że ostateczne pytania stawia sobie czytający i tylko on może na nie odpowiedzieć.

Myślę, że jest to również poruszająca książka o tym, jak okrutnie oceniamy innych, nie znając kontekstów i nie pojmując prawdy, kierując się własnym jej rozumieniem. Tu napięcia rodzą się z tego, jak członkowie rodziny wzajemnie się postrzegają i jak niewiele ma to wspólnego z tym, kim dany człowiek jest. To również powieść o milczeniu i oddaleniu. O tym, że lubimy sobie relacje rodzinne zamrozić, dać im czas, w tym czasie zakonserwować i żyć jedynie złudzeniami, bo tak jest wygodnie. Świetna powieść napisana bezpretensjonalnie i bardzo przejmująco. Zwyczajna historia zawsze niezwyczajnych zderzeń, konfrontacji i poczucia, że przeszłość odebrała zbyt wiele, aby teraźniejszość mogła być akceptowana.

Brak komentarzy: