2026-04-10

„Dadzieja” Anna Jadowska

 

Wydawca: Wydawnictwo Czarne

Data wydania: 11 marca 2026

Liczba stron: 264

Okładka: twarda

Cena detaliczna: 57,90

Bardzo byłem ciekaw tego, jak reżyserka filmu o dramacie egzystencjalnym kobiety w jesieni życia zobrazowanym w znakomitej „Kobiecie na dachu” sprawdzi się w roli debiutantki literackiej i opowie o zupełnie innym okresie życia – dorastaniu do bycia kobietą. O ile wspomniany obraz filmowy bazuje na kontraście otoczenia z tym, co dzieje się w głowie bohaterki, o tyle w „Dadziei” jedno z drugim tworzy barwną panoramę złożoną ze scen, które mocno zapadają w pamięć. Mamy tu powieść inicjacyjną o dziewczęcości (główna bohaterka) i dziewczyńskości (zadziorna, krnąbrna, pewna siebie i czasem bezlitosna w ocenach siostra bohaterki). Otrzymujemy również pasjonującą opowieść o niuansach życia w cieniu matki, której trudny charakter i jednocześnie silna osobowość na zawsze naznaczają dwie dziewczynki, które cechuje albo uległość, albo wewnętrzny opór wobec rodzicielki.

Narratorka jest szalenie ciekawą postacią. Matka wyznacza, co wolno jej robić, ona sama określa, co wolno jej myśleć. Bohaterka ma bardzo specyficzną wrażliwość. Doświadcza lęków spotęgowanych dodatkowo tajemniczym odejściem jej koleżanki z klasy, której śmierć naznacza wiejską społeczność, stając się często punktem wyjścia do rozmyślań o tym, czym jest życie, skoro śmierć może przyjść tak nagle, w tak zaskakujący i niebywały, a przede wszystkim niesprawiedliwy sposób. Z widmem dramatycznego wydarzenia dorastająca narratorka przemierza własne życie. Opisuje drobiazgowo zdarzenia, które wpłynęły na jej ogląd rzeczywistości. Uczy się żyć w coraz większym niepokoju. Tym większym, im bardziej swobodna i niefrasobliwa staje się jej siostra, która jest praktycznie przeciwieństwem myślenia narratorki – jej nonszalancja, czasem agresja wobec siostry, komentowanie jej wyborów, deprecjonowanie przemyśleń bolą w dwójnasób. A jednocześnie pokazują inną perspektywę. Świat widziany oczyma kogoś, kto nie szuka w nim problemów, lecz pragmatycznych rozwiązań.

„Dadzieja” operuje scenami zdecydowanie filmowymi. Krótkie akty przemocy, których doświadcza bohaterka bezpośrednio i pośrednio, wciąż na nowo podkopują jej wartość samej siebie. Najbardziej przejmują wspomnienia o przemocy seksualnej, która to chłopcom ma pozwalać się dobrze bawić, dziewczęta zaś mają się dostosować, a nie być straumatyzowane. Ale jest też sporo innych scen, w których czas jakby się zatrzymywał. Siarczysty policzek od matki. Wypadek na rowerze. Awantura wywołana zakazanym prezentem od cioci – lakierem do paznokci. W tym wszystkim jeszcze dysfunkcyjna szkoła, która staje się dodatkowym źródłem opresji.

Wydaje się, że osobowość narratorki jest co najmniej tak zawiła i skomplikowana jak opisywana droga nad rzekę. Nie ma tu miejsca na chwilowe nawet poczucie ulgi. Jest ciągłe napięcie poszukiwania – tak jak siostry są ciekawe, kim są ich ojcowie, tak ślad po śmierci rówieśniczki każe zachowywać coraz większy dystans do dorosłych, zwłaszcza mężczyzn. Jadowska opowiada o tym wszystkim w bardzo przystępnym stylu. Całość prezentuje się naprawdę dobrze, ale pojawia się wątpliwość, dokąd to wszystko zmierza i czy autorka chce stworzyć fabułę linearną, stara się wykreować powieść z akcją, czy też jedynie łączy ze sobą asocjacje i w nieco losowy sposób prezentuje jedynie fragmenty opisywanej rzeczywistości, nie jej ramy oraz to, co wewnątrz tych ram znaleźć się powinno. Pisarka asekuruje się trochę na samym początku, pisząc o poczuciu rozsypki myślowej swojej bohaterki. Ale to nie broni chaosu kompozycji książki.

Mimo to czyta się „Dadzieję” z dużym zainteresowaniem, bo jako zbiór scen uzupełnionych przemyśleniami głównej bohaterki jest to książka bardzo dobra, przede wszystkim w portretowaniu wrażliwości wciąż czujnej wobec otoczenia nastolatki, natomiast nie jestem pewien, czy to jest powieść. Można to czytać dalej i nawet dopisanie kolejnych stu stron nie zmieniłoby przekonania, że jesteśmy w jakimś konkretnym świecie przedstawionym, który jest nam pokazywany tylko fragmentarycznie. Rzadko, czasem wręcz nigdy kolejna scena nie wynika z poprzedniej. Jadowska idzie swoim tokiem ujawniania tego, co myśli o sobie i swej wiejskiej codzienności osoba niepozbawiona zdolności uważnej obserwacji. I tak jak nie dawała prostych odpowiedzi w swoim pozornie statycznym filmie „Kobieta na dachu”, tak tutaj tworzy rzeczywistość będącą pozornie rzeczywistością jakiejś sennej wsi, w której dużo się pije, modli, wszyscy się znają, obgadują, każdy rozumie swoją rolę w hierarchii społecznej i tylko te dwie dziewczynki jakoś to wszystko rozbijają na niuanse. A raczej ta młodsza siostra, która dzięki swojej bezkompromisowości prowadzi starszą tam, gdzie ona sama nie miałaby śmiałości się udać.

Wioska to także przestrzeń plotek i opowieści wzbogacanych przez lokalną wyobraźnię. To wszystko dodatkowo transformuje w umyśle tej, która widzi rzeczywistość inaczej, ta rzeczywistość utrudnia jej zasypianie, jest dodatkowo chropowata i bezkompromisowa, gdy bierze się pod uwagę trudne relacje bohaterki z własną matką. Bohaterce jest coraz trudniej. Coraz więcej traci, prawie nic nie zyskując. Dochodzi do wniosku, że niewiele albo nic nie można mieć w życiu na zawsze. Widzimy ją w roli młodziutkiej dziewczyny, ale orientujemy się, że całe to opowiadanie to retrospekcje kobiety już ukształtowanej i wracającej do wspomnień. Tych bolesnych, lecz także tych, które wiązały się z niejasnymi sprawami. Bo narratorka ruszyła w dorosłość pośród tajemnic i niedopowiedzeń – jak śmierć dziewczynki wstrząsająca wioską.

„Dadzieja” to również opowieść o tym, w jaki sposób można buntować się wobec rzeczywistości w języku. To młodsza siostra tworzy neologizmy, by nazywać rzeczy, które główna bohaterka chciałaby widzieć takimi, jakie są. A trudno je widzieć, skoro tak wiele się nie rozumie. I narasta w niej niepokój egzystencjalny. Interpretuje zdarzenia po swojemu. Uznaje, że jej myśli mogą być rzeczywistością. Anna Jadowska proponuje nam bardzo nieoczywisty obraz dojrzewania do samoświadomości, podczas którego internalizuje mnóstwo niepokojących bodźców i trudnych do uniesienia komentarzy dotyczących zachowania. Jest to jednocześnie zbiór bardzo plastycznych i zapadających w pamięć scen, które nie łączą się w całość. Jakby zabrakło pomysłu na to, w jaki sposób poskładać te ciekawie rozpisane elementy i nadać im formę zwartej powieści.

Dadzieja” nie jest powieścią. To trochę notatnik zapamiętywania i pamięci, która deformuje rzeczywistość, a trochę feminizująca historia doświadczania przemocy i budowania pancerza chroniącego przed kolejnymi aktami przemocy, które przychodzą zwykle z męskiego świata. A przecież mężczyźni są tu jakby nieobecni – ci tuż obok często pijani, jakby przezroczyści, będący zagadkami sami w sobie. Ci nieobecni fizycznie stają się punktem odniesienia do rozmaitych dziewczęcych fantazji, bo każda siostra poszukuje ojca, jak poszukuje swojej przynależności i tożsamości. Te drogi zaprezentowano kontrastowo i dlatego książka Jadowskiej jest tak interesująca. Chwilami można odnieść wrażenie, że poczynania i rozmyślania tej młodszej siostry są tu dużo ciekawsze. Ale otrzymujemy coś zupełnie innego. Dobrą jakość literacką, która sprawdza się jednak w obrębie sceny, nie całości opowiadania.

---

Jeśli podobała Ci się ta recenzja, możesz mi postawić kawkę TUTAJ

Brak komentarzy: