2026-10-26

„Fin z wami!” Arto Paasilinna

 

Wydawca: Książkowe Klimaty

Data wydania: 16 października 2026

Liczba stron: 368

Przekład: Sebastian Musielak

Okładka: miękka ze skrzydełkami

Cena detaliczna: 49,90 zł

Tytuł recenzji: Ogarnąć świat

Ogromna szkoda, że Arto Paasilinna nie napisze już kolejnej książki. Myślę jednak, że ukażą się na rynku jeszcze inne powieści tego autora, choć niektóre przeoczyłem. Tej nie mogłem. Już przeczytawszy sam tytuł, parsknąłem śmiechem. Kiedy skończyłem czytać, doszedłem do wniosku, że całość jest mistrzostwem wydawniczym: świadczą o tym i znakomicie dobrana okładka, i świetny opis wydawniczy niezdradzający niczego (wydawcy, uczcie się!), i jak zawsze znakomite tłumaczenie Sebastiana Musielaka, które robi z tej książki coś naprawdę niesamowitego. Paasilinna połączył tu wiele konwencji, ale mimo to przeczytamy książkę napisaną w taki sposób, że nie da się jej odłożyć. Wir wydarzeń i znakomite zwroty akcji, a przede wszystkim szereg przezabawnych scen – to wszystko zawiera „Fin z wami!”. Ale także ponurą panoramiczną wizję ludzkości i przekonanie, że zło ma się na świecie całkiem dobrze. Przekuć truizm w intrygującą książkę to umiejętność wymagająca inteligencji i dobrego warsztatu pisarskiego. Zastanawiam się, kogo ta książka bardziej ubawi – ateistów czy wierzących. Myślę, że tych drugich, biorąc pod uwagę, jak fiński autor potraktuje tutaj papieża Jana Pawła II. Dużo mniej truizmów, ale za to więcej refleksji jest w tej książce jako świadectwie tego, co religie świata robią z ludźmi, rozważania o powodach zbliżania się do wiary, a także ukazanie, że trudności w zawieraniu kompromisów to nie tylko kwestie ludzkie. Sfera boska również może być pełna antagonizmów i paskudztw tego świata. Warto przeczytać, dlaczego Bóg Stworzyciel ma już wszystkiego dosyć i postanawia wybrać się na roczny urlop.

Najpierw jest ciekawa introdukcja. Wizerunek Boga widzianego twórczym okiem Paasilinny. Potem robi się jeszcze ciekawiej, kiedy okazuje się, że Stwórca rezyduje w Niebie położonym na Ziemi, i to całkiem niedaleko Polski. Ale to głównie książka o Finlandii. Zadziorna, groteskowa, lecz niepozbawiona czułego patriotyzmu, który będzie egzemplifikował główny bohater, fiński operator wielkiego dźwigu spędzający czas samotnie w swej kabinie na wysokości i niezakładający do pracy kreacji Boga z pierwszych akapitów powieści, lecz kombinezon roboczy, który nieraz ubrudzi się smarem.

Pirjer nie oczekuje od życia zbyt wiele. W Finlandii, w której kościoły stoją puste, należy do tych, którzy modlą się po cichu i po swojemu. Zdaje sobie sprawę z wszystkich wad i zalet swoich rodaków, bo bacznie ich obserwuje, ale ma też tę skrywaną gdzieś głęboko słabość: wierzy, że Finlandia to najpiękniejszy kraj i ostatecznie tutaj trzeba przenieść Niebo, które i tak znajduje się na ziemskim globie, ale bardziej będzie pasowało do jego państwa.

Jak autor połączy losy zwyczajnego Fina bez żadnych szczególnych właściwości z boską nieograniczoną władzą nad światem? Nie chcę zdradzać szczegółów, idąc za przykładem opisu wydawniczego, bo rzeczywiście opisanie choć jednej ze scen zepsułoby przyjemność czytania tej irracjonalnej i szalonej powieści charakteryzującej się czarnym poczuciem humoru oraz zawierającej refleksje na temat bycia człowiekiem. Dość wspomnieć, że fiński operator żurawia jawi się Bogu jako najlepszy kandydat do zastąpienia go na stanowisku, na którym umiera już z nudów i gorzko wspomina moment, kiedy stworzył na świecie człowieka. „Na ludzi już się nic nie poradzi” – stwierdza. A jednak decyduje się oddać swoje obowiązki zwykłemu człowiekowi. Co może być atutem tego właśnie kandydata? Stabilne życie, umiarkowana religijność i brak tendencji do czynienia zła? Arto Paasilinna rozpala naszą wyobraźnię do czerwoności. A co by było, gdybym to ja został zmiennikiem Boga? Gdybym otrzymał pełną władzę nad tym, co ziemskie: od zjawisk atmosferycznych po wpływanie na zachowania pojedynczych ludzi lub całych grup? Jak na prawdziwego Fina przystało, bohater przyjmuje swoją rolę ze stoickim spokojem i pewnym dystansem. Tymczasem naprawdę otrzymuje pełnię władzy nad światem. Z kilkoma ograniczeniami, do których należy między innymi niewtrącanie się do innych religii i wierzeń.

„Fin z wami!” to sekwencja wielu dowcipnych scen z udziałem między innymi świętego Piotra i archanioła Gabriela, którzy nie do końca będą zgadzać się z zarządzeniami nowego Wszechmogącego, a przede wszystkim wcześniej będą musieli go sprowadzić przez oblicze Boga, który ma dosyć, autor zaś rozpisze to na kilka przezabawnych scen. Ta powieść jednak bardzo dobrze równoważy to, co komiczne i tragiczne, bo w gruncie rzeczy wcale nie jest książką rozrywkową, choć napisaną w takiej konwencji i z pozorną dezynwolturą.

Arto Paasilinna proponuje nam wycofanie istoty odpowiedzialnej za stworzenie wszystkiego wokół. Postaci, która nie może już znieść odpowiedzialności za swoje dzieło. Kogoś, kto utyskuje przede wszystkim na gatunek ludzki, ale sam jest też przedstawiany na wskroś ludzko ze swoimi potrzebami i pragnieniami. Któż z nas nie zrobiłby sobie przerwy od współczesnego świata? Bóg ma do tego największe prawo, ale jego obowiązkiem jest zabezpieczyć świat przed chaosem. Dlatego dokonuje selekcji i wybiera. Fin, którego w codziennym życiu nie dostrzega nikt oprócz partnerki, z którą żyje bez ślubu, staje się nagle panem każdego przejawu życia na naszej planecie. Niemożliwe będzie przejęcie panowania nad tą planetą bez wcześniejszego rekonesansu.

Pirjer – już z boskimi mocami – przemierza świat wzdłuż i wszerz, by zorientować się w problemach, które albo są do rozwiązania, albo nie da się ich rozwiązać nigdy. Obserwujemy miejsca zapalne, gdzie zło ma się doskonale, ale także takie, w których wszystko jakoś się ułożyło. Coś Bogu wyszło, coś poszło nie tak. Powieść nie odnosi się do lat dwudziestych XXI wieku, bo nie wiem, czy teraz głowa nie bolałaby nawet dwóch bogów i wszystkich innych mieszkańców nieba, którzy pieczołowicie zbierają i rozpatrują modlitwy ludzi z całego świata jak wydawnictwa propozycje wydawnicze. Jest wizja trzeciej wojny światowej, ale opis nie przystaje do tego, jaki obecnie mogłaby mieć przebieg. Paasilinna dynamizuje akcję na kilka sposobów, tworząc też symultanicznie opowieść o przyjacielu p.o. Boga, zdecydowanie niezdolnym do wzięcia na siebie takich obowiązków, jakie nałożone zostają na Pirjerego. Ale jest też dużo refleksji. Nowy Bóg ma nad czym się myśleć. Przy okazji może także spojrzeć na samego siebie z nowej perspektywy.

„Ci Finowie to jednak osobliwy naród” – te słowa mogą prowadzić przez książkę, która pozornie skupia się na szalonym pomyśle narratorskim, ale wciąż powraca do narodowości zastępcy Boga i do tego, jak ukształtowała go przynależność do kraju. Kiedy próbujemy zbliżyć się do tego, kim Finowie są naprawdę, dowiadujemy się jednocześnie, co karmi człowieczeństwo złem i dlaczego tak wiele się tego zła po świecie rozlało. Świetna lektura dla chcących poprawić sobie humor i dla tych, którzy są ciekawi, jak prosty Fin będzie urządzał Niebo i świat. Myślę, że z tej książki dowiemy się jednak dużo więcej o tym drugim. Niby wszystko wiemy, ale czy naprawdę rozumiemy?

---

Jeśli podobała Ci się ta recenzja, możesz mi postawić kawkę TUTAJ




Brak komentarzy: